Wpis z mikrobloga

@mirko_anonim: skończyłaś studia więc nie jest z Tobą tak źle a stan w którym się znajdujesz trzeba zdiagnozować, ułożyć jakiś plan działania i małymi krokami działać. Na pewno sama doskonale wiesz co powinnaś zrobić, jaka aktywność uruchomić i działania w celu usamodzielnienia się.
Niestety, sama o tym wspomniałaś, wsparcie rodziców kiedyś się skończy, może być też tak że to ty będziesz musiała przejąć rolę opiekuna rodziny.
Jesteś w punkcie krytycznym
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: jakąś solidną psychoterapię chociaż z raz w tygodniu musisz znaleźć i zacząć coś zmieniać w życiu. Jak piszesz tak długi chaotyczno-poetycki opis to raczej niewiele osób to przeczyta niestety.
  • Odpowiedz
@mirko_anonim Psychoterapia to pierwszy krok, który może pomóc zrozumieć i przepracować te głębokie emocje. Oprócz tego, zaangażowanie w aktywności społeczne, takie jak wolontariat czy uczestnictwo w życiu parafii, może przynieść nową perspektywę i szansę na nawiązanie relacji.

  • Odpowiedz
@mirko_anonim mam tak samo tyle, że ja się głodzę a nie obżeram także jeszcze siebie karzę dodatkowo zamiast nagradzać, że jeszcze tu jestem chociaż męczy mnie nawet oddychanie
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 0
✨️ Autor wpisu (OP): @2xpapanalepiku: Dzięki za miłe słowa - to opisane, może nieudolnie uczucie jest dla mnie bardzo wyniszczające w działaniach, - czego dowodem jest moje całe dorosłe życie, psycholog nic mi nie powiedział w żadnych konkretnych kategoriach, raczej unika nazewnictwa, a na lekarza jeszcze czekam, zwróciłam się tutaj, bo w sytuacjach bezpośrednich często z nerwów pośpiechu nie umiem się precyzyjnie wypowiedzieć i bagatelizuję swoją sytuację - nie
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 1
Anonim (nie OP): Wiem co czujesz. Podobnie, jestem kobietą przed 40, co prawda miałam kiedyś pracę, ale ją straciłam, bo mnie w niej nie akceptowali. Depresja, fobia społeczna i lęki były coraz trudniejsze do ukrycia. Nie wiem co to samodzielność i boję się, a przed ludźmi się wstydzę, no każdy jakoś sobie radzi, a ja stoję w miejscu, wręcz się cofam. Noce oczywiście płaczliwe i bezsenne, a później przesypiam pół dnia
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: nie oszukujmy się - nikt normalny nie przesiaduje na wykopie xD
Kilka osób napisało jak pociągnąć temat, że jednak jakas psychoterapia wiele może pomóc no i trzeba tego spróbować.
Ja z perspektywy czasu dodam tyle że w życiu czasem trzeba mieć trochę szczęścia, ale takiego w postaci właściwego otoczenia ludzi którzy są motorem napędowym w danym środowisku, którzy potrafią motywować, sensownie coś doradzić, nakierować, podzielić się wiedzą i doświadczeniem.
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 0
✨️ Autor wpisu (OP): @kabotyno: Ale u mnie jest problem z nawiązywaniem podobnych związków, to jeden z głównych filarów moich życiowych porażek i nie potrafię tego zmienić na siłę - to za dużo dla mnie, stąd np. problem z pracą. Myślę o psychoterapii, ale na to potrzeba pieniędzy, których nie mam i czasu, rok czekania prywatnie, nawet 2 lata "państwowo". Dzięki za odpowiedź.

  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 0
✨️ Autor wpisu (OP): @Anonim (nie OP): Hej, dobrze Cię rozumiem, mam bardzo podobnie, ja wychodzę na "spacerki" - na chwilę poprawiają mi humor, ale to moment - zajęcie się kończy smutek codzienności wraca i destrukcyjne mechanizmy jego odsuwania. Rodzina, cóż, utrzymuje mnie bo wie, że sytuacja nie jest prosta. Też mam chyba fobię - a przynajmniej nie umiem nawiązywać bliższych relacji, które połączyłyby mnie ze światem, boję się życie,
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 0
✨️ Autor wpisu (OP): @naksu: Ja czasami nie widzę wyboru - jem żeby na chwilę odsunąć negatywne emocje, próbuję się powstrzymać, ale to zawsze jest silniejsze od mnie, jestem tu bo mam rodziców - nikomu nie można zostawiać podobnych "prezentów" , ale gdyby ich nie było to naprawdę nie wiem, ale raczej duchem nie dam sobie rady, nawet jeśli zostawią mi resztkę oszczędności.

  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 0
✨️ Autor wpisu (OP): @2xpapanalepiku: Bardzo bym chciała się wesprzeć tą psychoterapią - dlatego byłam już u psychologa, ale to był wstęp - konsultacje tylko, na właściwy cykl trzeba czekać rok i kosztuje ok 1000 złotych miesięcznie. Bezpłatna to także długi czas czekania. do 2 lat. Motywuje mnie ona bardzo do znalezienia pracy, ale nie wiem czy dam radę, nawet gdyby mi się udało ją znaleźć - ją utrzymać,
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 0
✨️ Autor wpisu (OP): @MajorKusiol: Masz zapewne rację, ja nigdy nad sobą naprawdę nie pracowałam - wszystko było tylko moim "lenistwem" - chcę bardzo teraz, w progu wieku średniego, ale łatwo się zniechęcam, z drugiej strony nie mam wyjścia, jestem w kryzysie, kiedy byłam dzieckiem, miałam problemy, np. przez wagę - odsunęłam się od siebie, przywiązałam do rodziców, straciłam wszelką satysfakcję z kontaktów z ludźmi - zamknęłam w domu,
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: za dużo w tym wszystkim gadania, rozpamiętywania, emocji.
Wychodzi na to że dopiero za dwa lata system wyciągnie do ciebie rękę i ci pomoże. A ja zwyczajnie w to nie wierzę.
Nie piszesz nic o tym na czym się znasz, co chciałabyś robić, jaka aktywność chciałabyś uruchomić, jakie nawyki zacząć zmieniać. Nic poza emocjonalnymi ogólnikami. Wychodzi na to że nic się nie da zrobić. Może czas zacząć od początku
  • Odpowiedz