Aktywne Wpisy

totem_lesnych_ludzi +154
#ksiazki #czytajzwykopem
w tym wątku wstawiacie okładki (albo tytuły jak sie wam nie chce xd) książek, co do których większość ludzi zachowuje się jakby dobrze znała treść albo autora, ale w rzeczywistości nawet ich nie czytali. Ja zaczynam:
w tym wątku wstawiacie okładki (albo tytuły jak sie wam nie chce xd) książek, co do których większość ludzi zachowuje się jakby dobrze znała treść albo autora, ale w rzeczywistości nawet ich nie czytali. Ja zaczynam:
źródło: sdfgsdfgdfgdfgdfgdfg
Pobierz
beldziorrr +39
Zauważyłem pod wątkami odnośnie #psiarze kilka razy posty próbujące zrównać psiarzy z kociarzami i przeczytałem kilka mitów i kłamstw.
To teraz kilka słów w ramach waszej edukacji:
1) koty nie śmierdzą. Nasz ragdoll nawet dostał od znajomych przydomek "perwolek", bo pachnie dosłownie jakby był wyjęty z prania. Jak świeży ręcznik. Kot potrafi się myć kilka godzin dziennie. Nie dotyka niczego co śmierdzi, nie zje twojej gównianej lasangi z biedronki, bo ma dużo
To teraz kilka słów w ramach waszej edukacji:
1) koty nie śmierdzą. Nasz ragdoll nawet dostał od znajomych przydomek "perwolek", bo pachnie dosłownie jakby był wyjęty z prania. Jak świeży ręcznik. Kot potrafi się myć kilka godzin dziennie. Nie dotyka niczego co śmierdzi, nie zje twojej gównianej lasangi z biedronki, bo ma dużo
źródło: 1000003579
Pobierz




Mam tudny problem i nie wiem jak go rozwiązać. Nie chcę podejmować głupich decyzji, nie mówię o tym partnerowi bo nie chce burzyć jego spokoju ani siać wątpliwości. Chciałabym uporządkować to w swojej głowie zanim podejmę rozmowę.
Jestem od ponad roku w związku. Jest ok. Życie idzie do przodu.
Zanim doszło do tego związku byłam w innym, o wiele dłuższym ale padła decyzja aby go zakończyć bo z biegiem lat nasze poglądy się rozjechały, dochodziło do ostrych kłótni, było już bardzo źle. Po tym zrobiłam sobie przerwę, wyzdrowiałam emocjonalnie i poznałam obecnego partnera.
Życie mija nam spokojnie i ogólnie jestem zadowolona ale ciągle mam spore wątpliwości... Może je wypunktuje.
- często myślę, że wygodniej by mi było samej. Jednak w związku trzeba iść na ustępstwa, nie wiem dlaczego ale ta myśl do mnie ciągle wraca. Polubiłam bycie solo i życie pod swoje dyktando i wszystkie zachcianki itp
- kiedyś miałam pogląd taki, że prawdziwa miłość ma być już na zawsze, tak żyłam i tak podejmowałam decyzje. Było mi z tym dobrze, lubiłam to uczucie oddania i lojalności ponad wszystko. Teraz tak nie umiem, jestem dobrą partnerką i wiem, że to jest docenianie ale bardziej kalkuluje, nie myślę o tym że to na zawsze i nawet boje się używać takich słów...
- czuję dziwny niepokój na myśl o tym, ile on miał partnerek. Mam wrażenie, że wszystko jest jak odgrzewany kotlet dla niego i wszystko to robił już wielokrotnie z innymi osobami przez co nie robi to na nim wrażenia i mniej cieszy, nie czuje się też wyjątkowa i tego również mi brakuje
- widziałam, że ma w telefonie nagranie z walentynek sprzed kilku lat. Dziwnie się poczułam. W ciemno obstawiam, że musi być tego o wiele więcej... Mocno mnie to zastanowiło...
- czuję często niepokój, lęk, włączają się obawy przed różnymi scenariuszami związkowymi
- jedna dodatkowa rzeczy, on ma czasami inne poczucie humoru i nie łapie mojego "klimatu", padły czasami w moją stronę słowa np "dziwne to było" i było mi wtedy przykro bo w tych niby głupich żartach przekazuje pewną stronę siebie
Nie obciążam nikogo swoimi myślami ani emocjami, myślę nad wizytą u terapeuty ale mam mocno nadwyrężony budżet po operacji, za którą musiałam zapłacić z własnej kieszeni i rehabilitacji więc tymczasowo to odpada... Proszę o rady. Chciałabym to wszystko lepiej zrozumieć i nie męczyć się.
#zwiazki #pytanie #logikarozowychpaskow
─────────────────────
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: razzor91
· Autor wpisu pozostał anonimowy dzięki Mirko Anonim
─────────────────────
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: razzor91
po prostu wytworzyłaś unikający styl przywiązania, bo ostatni związek ostro ci dał w kość
może to ten, może nie, ale jak to baba nie czujesz "chemii", nie ma tego zalewu emocji
chcesz żyć samotnie i uskuteczniać karuzelę, to to rób, to twoje życie, ale nie narzekaj za 10 lat na to, że jesteś sama i na drogie żarcie dla kotów
@mirko_anonim: i slusznie rzuc go nie powinnas z takim byc