nie jestem antynatalistą i nie podzielam przytoczonej tezy, że zaproponowane przeze mnie podejście jest dla mnie właściwe. Domniemam jednak, że powinno być oczywiste właśnie dla OPa, bo rozwiązuje "problem", który sam stworzył
Już nie rób takich fikołków, natalu, bo i tak nic ci to nie da. Proponując takie podejście do tworzenia problemów uważasz je za właściwe w przypadku każdego, kto te problemy tworzy, zatem także i siebie. Szczerość twojej
@Towarzysz_Moskvin: Myślenie życzeniowe nic wam nie da, natalu. Jeśli potomek twojego obrzydliwego "cumpla" ma zostać zdeterminowany jako niezdrowy od urodzenia, to taki zostanie niezależnie od waszych głupich życzeń, które nie będą miały żadnego wpływu na jego stan. Co więcej, wiadomo już, że prędzej czy później zdrowy przestanie być, zatem samo to, że (być może) zostanie urodzony w relatywnie dobrym stanie, nic właściwie nie znaczy, skoro i tak
@odysjestem: z twojego wpisu wynika że takie podejście jest akceptowalne, po drugie OP również nie tworzy żadnego problemu. ja chcę tylko wskazać że twoje podejście jest niewłaściwe, ponieważ zakładanie że płodzenie nie jest złe bo zawsze ktoś może zrezygnować z życia i je sobie odebrać bo ma niby wolną wolę (co oczywiście jest kłamstwem) a potem odbieranie mu odbieranie tej wolnej woli poprzez np zamykanie go w psychiatryku jest chyba
@enron: widzę kolejny twierdzący że każdy antynatalista to przegryw i pewnie nie rucha xD. fajnie jakby tu wchodziły osoby komentować/dyskutować które mają jakieś argumenty a nie takie wysrywy.
@enron: Jestem w stanie zrozumieć decyzję kogoś kto nie chcę sprowadzać na ten świat dziecka każdy ma do takowej prawo. Co mnie natomiast strasznie irytuję to banda hipokrytów moralnie wartościująca swoją decyzję na podstawie bardzo chybotliwych argumentów będących wynikiem ich mocno subiektywnych przemyśleń.
nie widzą wszystkiego w czarnych barwach, chyba nie widzisz o co chodzi, tu nie chodzi o to dokładnie że jest im źle (chociaż to tylko dowód na słuszność antynatalizmu), ale o ryzyko. dla mnie jest słuszna asymetria w postrzeganiu szczęścia/nieszczęścia i dlatego dla mnie moralnie złe jest ryzykowanie kogoś istnieniem - porównałbym to do loterii w której masz szanse np 99% wyjść na 0 i 1% stracić majątek - chyba nikt w
@enron: zakładamy że w każdym życiu wystąpi choć trochę cierpienia, a wiedząc że nieistniejącym szczęście nie jest do niczego potrzebne bo nic nie odczuwają i nawet nie mają takiej potrzeby to zakładamy że nie powinno się ryzykować powoływania osoby do życia która czegoś takiego nie potrzebuje a jest szansa na odczuwanie cierpienia, z tym czemu dalej istniejemy w tym świecie już wiele razy było pisane więc pominę to. Dobrze napisałeś
@Hazadeflux: Ale ja nie jestem antynatalistą i nie podzielam przytoczonej tezy, że zaproponowane przeze mnie podejście jest dla mnie właściwe. Domniemam jednak, że powinno być oczywiste właśnie dla OPa, bo rozwiązuje "problem", który sam stworzył
nie widzą wszystkiego w czarnych barwach, chyba nie widzisz o co chodzi, tu nie chodzi o to dokładnie że jest im źle (chociaż to tylko dowód na słuszność antynatalizmu),
@Hazadeflux: oczywiście że widzicie wszystko w czarnych barwach. Zakładacie że życie to cierpienie, bo sami jesteście nieszczęśliwi. Odmawiacie prawa do życia i bycia szczęśliwym przyszłemu pokoleniu, które ma dużo większą szansę by zaznać radości niż w jakimś Afganistanie, Somalii czy Bangladeszu.
Sonda. Czas skończyć z tą obłudą. Święta kościelne dla wszystkich nawet ateistów nie chodzących do kościoła i wrogo nastawionych do wiary? A z jakiej racji? Niech idą do pracy w Boże Narodzenie, Wielkanoc, Boże Ciało i rocznicę Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, Trzech Króli. Jak ktoś nie jest katolikiem, ale jest patriotą może mieć wolne 3 maja i 11 listopada, a także 15 sierpnia, bo oprócz Wniebowzięcia to także święto Wojska Polskiego z
Czy święta państwowe powinny być tylko dla katolików i patriotów?
Po skończonym lunchu w japońskich szkołach podstawowych i średnich dzieje się coś, co dla większości europejskich rodziców byłoby trudne do wyobrażenia. Punktualnie o ustalonej godzinie, przez głośniki szkolnego radiowęzła zaczyna płynąć rytmiczna marszowa muzyka albo lekka klasyka, którą uczniowie nazywają nieformalnie "piosenką sprzątania". Dzieci, zamiast szykować się do następnej lekcji albo wybiegać na boisko, sięgają po szmaty, mopy, miotły i wiadra. Przez kolejne dwadzieścia minut cała szkoła zamienia się w sprawnie funkcjonującą
@odysjestem Obrzydliwy komentarz. Mam nadzieję, że nie będziesz miał dzieci.
Już nie rób takich fikołków, natalu, bo i tak nic ci to nie da. Proponując takie podejście do tworzenia problemów uważasz je za właściwe w przypadku każdego, kto te problemy tworzy, zatem także i siebie. Szczerość twojej
@Towarzysz_Moskvin: Myślenie życzeniowe nic wam nie da, natalu. Jeśli potomek twojego obrzydliwego "cumpla" ma zostać zdeterminowany jako niezdrowy od urodzenia, to taki zostanie niezależnie od waszych głupich życzeń, które nie będą miały żadnego wpływu na jego stan. Co więcej, wiadomo już, że prędzej czy później zdrowy przestanie być, zatem samo to, że (być może) zostanie urodzony w relatywnie dobrym stanie, nic właściwie nie znaczy, skoro i tak
@Towarzysz_Moskvin: Ad personam?
Może
Komentarz usunięty przez moderatora
@Towarzysz_Moskvin A dziękuję!
@Hazadeflux: oczywiście że widzicie wszystko w czarnych barwach. Zakładacie że życie to cierpienie, bo sami jesteście nieszczęśliwi. Odmawiacie prawa do życia i bycia szczęśliwym przyszłemu pokoleniu, które ma dużo większą szansę by zaznać radości niż w jakimś Afganistanie, Somalii czy Bangladeszu.