Aktywne Wpisy

denazyfikacja +680
miała być długo wyczekiwana konkurencja dla #allegro, a zamiast tego z prostej apki do odbierania i nadawania paczek zrobili totalne g---o xD wystarczyło nie ruszać czegoś co dobrze działało i spełniało swoją funkcję, no ale ktoś z zarządu musiał się wykazać ¯\(ツ)/¯ #inpost #paczkomaty
źródło: Obraz
Pobierz
Michalek_z_wawelu +331
źródło: 1000043918
Pobierz



https://myanimelist.net/anime/44388/Biao_Ren__Blades_of_the_Guardians
Blades of the Guardians
Jednego, czego nie mogę zarzucić Panom Chińczykom, to braku konsekwencji. Temat zawsze wygląda tak samo, czy bym opisywał jakąś baje 5-10 lat temu, czy teraz, 70% treści mogę przekleić i wszystko będzie się zgadzać. Jak zwykle mamy d------y wysokobudżetowy materiał promocyjny, pełen scen... których nie ma w bajce. Gdy widz już został zbaitowany na seans dostaje dokładnie ten sam identyczny odgrzewany w mikrofali pół-produkt, dla niepoznaki w nowym opakowaniu i inaczej przyprawiony. Recenzja chińszczyzny wygląda zawsze mniej więcej tak samo - wizualnie fajne/ok, a reszta całkowicie leży. Jak jest w przypadku Blades of the Guardians?
Wielokrotnie zastanawiałem się nad przyczyną takiego stanu rzeczy. Czy te wszystkie drętwe dialogi i koślawo napisane postacie, to nie jest przypadkiem efekt słabego tłumaczenia, które nie jest w stanie przekazać niezwykle ważnych niuansów oryginału? Po zbadaniu dostatecznie dużej próbki kilkudziesięciu chińskich pozycji odrzuciłem tę możliwość, gdyż problem wydaje się leżeć zupełnie gdzie indziej. W ŻADNEJ przeze mnie obejrzanej bajce nie pojawił się w ogóle koncept nadania postaci jakiejkolwiek głębi, przekonań, ukrytych motywacji czy w ogóle pojęcia szeroko pojętego identity. Tak jak mamy chińczyka bezdusznego bio-robota poruszającego się ślepo wedle rządowych regulacji aktualnie wyświetlanych w aplikacji, tak i w animowanych rysowankach ten społeczny kolektywizm dosłownie kłuje w oczy. Żadna z postaci nie zostaje dostatecznie wyraźnie naszkicowana, ponieważ pojedyncze postacie są przecież nieistotne, nawet bycie MC nic tutaj nie daje. Dodajmy do tego pozbawiony całkowicie jakiejkolwiek zrozumiałej dla zachodniego widza ekspresji chiński język i przepis na katastrofę gotowy. Za to lubuje się nasz kitajski animator w szczodrym sypaniem tym pyłem na wietrze, a nawet wręcz w huragan przełomowych momentów historycznych i wielkich bitew gdzie w trakcie całe studio produkcyjne dostaje niekontrolowanej nacjonalistycznej erekcji i całkowicie nawet zapomina co oni tutaj właściwie robią, ale przynajmniej CHINA STRONG. A potem bajka się kończy.
Nawet nie chce mi się napisać jednego konkretnego zdania o postaciach czy fabule. I absolutnie nic nie ujmie to temu opisowi. Samurajskich tytułów z identycznymi bohaterami uwikłanymi w identyczne intrygi powstaje w Chinach przynajmniej ze dwadzieścia rocznie.
Jeszcze jedną rzecz zauważyłem w serialach. Główny bohater musi być buńczuczny i wrogów i osób, które nie lubi, albo które są poniżej jego, trzeba poniżać i obrażać. Jeśli takie zachowanie odzwierciedla chińską mentalność, to w takim razie musi to być dziwny naród.
- komuś w--------ć
- być obrzydliwie bogatym
- osiągnąć popularność/wysoki status społeczny
- zdobyć jakąś dupę, ale nie w sensie romantycznym, tylko poprzez spełnienie trzech powyższych punktów, a wtedy ona się na niego sama rzuca.