Moi rodzice maja pietrowy dom z ogrodkiem i mieszkaja na parterze, gora 100m2 jest pusta. Oprocz tego maja mieszkanie ze spadku ktore jest teraz aktualnie wynajmowane. Rodzice dalej pracuja, nie maja zadnych kredytow, maja oszczednosci w okolicach 300k ktore nie sa nawet na kontach oszczednosciowych czy lokatach. Od lat mowie im ze pieniadze trzymane w skarpecie stracily juz z -40% na wartosci i zamiast kupic nowe mieszkanie lub nawet dwa 3-4-5-6-7 lat temu to stracili.
Teraz okazuje sie ze moj brat wraz z narzeczona beda sie wprowadzali na gore do rodzicow i robia remont. Mowie im ze to jest glupi pomysl bo brat moglby wziac bk2% i kupic mieszkanie a gore domu rodzicow by sie wynajelo. Z tych pieniedzy mozna byloby albo pokryc rate kredytu, albo dac na lokate. Ale nie, „Glupi pomysl”. Do tego zamiast zrobic remont po kosztach i wynajac to wpakuja cale oszczednosci by to wyremontowac (brata 150k + iles tam k rodzicow).
Cokolwiek bym nie proponowal to brat zarzuca mi hipokryzje poniewaz mieszkalem podczas studiow w tym ww. mieszkaniu. Rzeczywiscie mieszkalem, ale w jednym pokoju, reszta mieszkania byla wynajeta (ja przez 6 lat szukalem najemcow, zajamowalem sie wszystkim, robilem oplaty, rozliczalem sie, a rodzice otrzymywali pieniadze z wynajmu) a brat w miedzyczasie mieszkal z rodzicami.
I teraz, ja po studiach wzialem slub i postanowilem wyremontowac to mieszkanie i wraz z zona zamieszkac tam na chwile. Placilismy czynsz, ale nie wynajem i po roku wyjechalismy za granice. Przed wyjazdem znalazlem najemcow, orzymalem zwrot z remontu od rodzicow i teraz rodzice maja pieniadze z wynajmu. Brat natomiast po studiach, wyprowadzil sie od rodzicow i zaczal wynajmowac mieszkanie. Rodzice zeby jakos zrekompensowac to ze ja mieszkalem gratis w 1 pokoju a pozniej rok w mieszkaniu 55m, to od jego wyprowadzki dorzucaja mu sie 1k miesiecznie do wynajmu (bedzie juz z 8 lat co mu dorzucaja?)
No i teraz wlasnie sa dwie rzeczy ktore zaproponowalem. 1. Ww. Plan wynajmu gory i brat zaciaga bk2% 2. Jako ze ja nie moge zaciagnac kredytu bk2% bo mieszkam za granica, to brat zaciaga, ja splacam jego kredyt, on mieszka w tym mieszkaniu gratis, gora jest wynajeta i czesc z wynajmu gory idzie do mojej kieszeni. A po 10 latach mieszkanie jest przepisywane na mnie.
I jeden i drugi plan zostal skrytykowany bo brat chce mieszkac na 120 metrach z ogrodkiem i chce zalozyc rodzine a 55 metry to za malo. Fajnie, a ja chcialbym gwiazdkie z nieba.
Jakos ja moglem zyc na tych 55 metrach przez rok ( a wczesniej na 15 merach). Oprocz tego cale zycie pracowalem, w wakacje jezdzilem na budowy do UK i Szwecji by cos zarobic. Pozniej szukalem pracy za granica, mieszkalem w roznych malych klitkach, duzo stresu i jezdzenia. Odkladam pieniadze i inwestuje je zeby kiedys moc wrocic do Polski i kupic dom lub mieszkanie. Brat natomiast ma wszystko podane na tacy i teraz sie wprowadzi do domu z ogrodkiem. Pracy nie zmieni, nawet nie szuka. Za granice nie wyjedzie. Kredytu nie wezmie. Nie zainwestuje pieniedz. Wiec nikt nie skorzysta na bk2%, nie zaoszczedzi sie ~150k, nie bedzie dodatkowego mieszkania, pieniadze pojda na kosztowny remont, nie bedzie dodatkowych pieniedzy z wynajmu, pieniadze na ich kontach straca na inflacji dalej. Ja tez wiem ze jak sie wprowadzi do domu rodzicow to bedzie po ptokach, juz sie nigdy stamtad nie wyprowadzi. Ja cale zycie musze sie starac i probowac i zyc na 15-55 metrach, oplacac wynajmy i nikt nigdy mi sie do niczego nie dorzucil oprocz tego jednego roku.
Jestem swiadom ze nie dzieli sie skory niedzwiedzia i ze zycie jest niefair ale czy mam prawo czuc sie troche zgorzchnialy? Czy jest jakies rozwiazanie tej sytuacji? Co byscie na moim miejscu zrobili? I wiem ze ktos powie „zyj swoim zyciem i sie nie przejmuj”. I tak jest, ale z drugiej strony czuje sie poszkodowany ze cale zycie musze sie starac a brat nic. Czy to ja jestem w bledzie czy jednak rodzina?
@mirko_anonim: Nie w--------ć się i żyć swoim życiem. Sam kiedyś się napinałem żeby zarządzać oszczędnościami rodziców, doradzać im i optymalizować, ale prawda jest taka że starzy ludzie nie znoszą zmian zbyt dobrze, chcą się doczołgać do emerytury w miarę bezpiecznie i dziecko rozporządzające majątkiem widzą jako zagrożenie, a nie dobrodzieja.
Oszczędzisz sobie nerwów maksymalizując swoje dochody zamiast żyć cudzymi pieniędzmi. I tak ich nie
Jako ze ja nie moge zaciagnac kredytu bk2% bo mieszkam za granica, to brat zaciaga, ja splacam jego kredyt, on mieszka w tym mieszkaniu gratis, gora jest wynajeta i czesc z wynajmu gory idzie do mojej kieszeni. A po 10 latach mieszkanie jest przepisywane na mnie.
@mirko_anonim: Jeśli tak by się udało to spoko układ. Realnie brat wcale nie musi tam mieszkać nawet, byle nie wynajmował. Jak się nie zgodzi
Po pierwsze: czemu wpychasz rodzicom na siłę lokatorów do ich domu? Inaczej się wynajmuje osobne mieszkanie a inaczej dom w którym się mieszka. To żaden miód i wcale im się nie dziwię - zwłaszcza jak ma się już swoje lata i chce mieć odrobinę spokoju.
Po drugie: bardzo często jest tak, że to dziecko, które zostaje przy rodzicach dostaje dom. Nie wiem ile lat mają twoi rodzice ale młodsi nie będą i
@mirko_anonim: czyli brat przez 10 lat miałby mieszkać w mieszkaniu, które będzie potem przepisane na Ciebie, a potem wyremontować sobie górę u rodziców i tam zamieszkać? To czemu chcesz część hajsu na wynajem góry jak to nie Twoje? Ja ogólnie jestem przeciw kombinatoryce takiej jak proponujesz, czyli wyruchaniu podatników i w tym mnie na bk2% brzydzę się takimi pomysłami i ludźmi, więc powiem żebyś pilnował swojego nosa i tego co
Kluczowe zdanie w tej całej opowieści: A po 10 latach mieszkanie jest przepisywane na mnie. Jeszcze bezczelnie każe mieszkać bratu z rodziną na 55 m2 Czy to jakieś kpiny ? Na miejscu brata na każdą twoją propozycję odpowiadałbym: NIE
@mirko_anonim nic nie ugrasz. Jedyne do czego możesz doprowadzić to kłótnie i nic więcej. Nie ważne czy masz rację i czy Twój plan bardziej by się opłacał.
✨️ Autor wpisu (OP): @zaq22: Kredyt 2%BK jest tak skonstruowany ze trzeba zmaieszkac w mieszkaniu po 2 latach. Ja jako ze zyje za granica to nie moge wziac. Czyli tlumaczac powoli 1. brat bierze kredyt 2. ja place za ten kredyt 2a. Mieszkanie u rodzicow jest wynajete (dodatkowy wplyw) 2b. jako ze to mieszkanie ktore ja chce kupic byloby wynajmowane ale bk2% tego zabrania to wynajem gory u rodzicow (w ktorym by brat
✨️ Autor wpisu (OP): @PfefferWerfer no wlasnie problem jest taki ze ja wiem ze brat nie wyprowadzi sie juz z tego domu i dostanie pozniej wielomilionowa posiadlosc.
@konrado12: nie wpycham. Dom ma dwa oddzielne mieszkania, jedno na kazdym pietrze. Mieszkanie na gorze stoi puste i przez ostatnie 30 lat bylo juz wynajmowane kilka razy. Po drugie, otrzymac mieszkanie warte kilkaset tysiecy vs posiadlosc za pare milionow – jest roznica.
nie wpycham. Dom ma dwa oddzielne mieszkania, jedno na kazdym pietrze. Mieszkanie na gorze stoi puste i przez ostatnie 30 lat bylo juz wynajmowane kilka razy.
@mirko_anonim: znam doskonale takie domy, sam mam jeden taki tyle że tam nie mieszkam. Moi rodzice też mają podobny dom i przez kilka lat wynajmowali aż któregoś razu ojciec dostał po mordzie od pijanego patusa-lokatora i skończyli zabawę z wynajem góry. Wcale się nie
@mirko_anonim: Rada dla twojego brata: Kupuje mieszkanie 60 m2 na kredyt 2% Wynajmuje to mieszkanie bez umowy czyli urząd się do niego nie przyczepia Spłaca kredyt poprzez wynajmowanie tego mieszkania które jest na kredyt Cały czas mieszka u twoich rodziców ciesząc się 120 m2 i nie prosi cię o nic Po 15 latach ma mieszkanie spłacone + połowa domu twoich rodziców + połowa z 300 K twoich rodziców
Wynajmuje to mieszkanie bez umowy czyli urząd się do niego nie przyczepia
@zaq22: xD Ten genialny plan wysypuje się po pierwszym konflikcie z lokatorem (nieoddana kaucja, skargi sąsiadów, chęć wcześniejszego rozwiązania umowy terminowej) - jedną p----------a do US skończy się niezłą inbą.
Zdecydowanie lepiej kupić i nawet tam nie zamieszkać, ale nie bawić się w wynajem.
Anonim (nie OP): Tu OP @zaq22: Bardzo dobre rady tylko sa dwa minusy 1. Brat nie lubi kredytow, boi sie ich i do tego nie ma az tak pewnego zarobku by brac kredyt. 2. to co proponujesz jest nielegalne i w razie kontroli traci jakikolwiek zysk
@mirko_anonim: to jest majątek rodziców nie Twój. Ciesz się, że mieszkałeś za darmo tak długo. Na miejscu rodziców też wolałabym brata i wnuki w domu zamiast kombinatorstwa drugiego synka.
@mirko_anonim ty nie masz żadnego problemu związanego z nieruchomościami bo nie jesteś właścicielem zadnej nieruchomości.
Dlaczego uważasz, że twoim problemem jest dysponowanie pieniędzmi i własnością innych ludzi? Już bratu każesz brać kredyt, już rodzicom dokwaterowujesz jakichs obcych na pięterko, ty się dobrze czujesz?
Zluzuj gumę w gaciach, kup sobie własny dom i mieszkanie i tam gospadaruj bo na razie to jesteś po prostu śmieszny
@mirko_anonim: Przestań zarządzać cudzym majątkiem, Ty żadnego problemu z nieruchomościami nie masz, bo żadna z tych nieruchomości nie jest twoja. Tylko ja, ja, ja, a co w tym jest dla mnie, a ile dostanę, a co mi skapnie, w dupę bym takiego synalka kopnęła. Rodzice chcą mieć za ścianą wnuków i synka, a nie rodzinę patusów czy Ukraińcow żebyś miał kilka cyferek więcej na koncie, dorośnij i skup się na
Powiedzmy hipotetycznie, jaka byłaby strata dla świata gdyby Iran jednak miał b--ń atomową i zrzucił ją na Izrael? Izrael coś produkuje? Nie ma tam surowców, technologii, co najwyżej kilka zabytków w Jerozolimie. Jest dużo piasku i oliwek
Mam problem zwiazany z #nieruchomosci #ekonomia #rodzina i #logikaniebieskichpaskow i nie wiem jak z tego wybrnac. Pytanie kieruje do mirkow co maja leb do finansow i kredytow.
Moi rodzice maja pietrowy dom z ogrodkiem i mieszkaja na parterze, gora 100m2 jest pusta. Oprocz tego maja mieszkanie ze spadku ktore jest teraz aktualnie wynajmowane. Rodzice dalej pracuja, nie maja zadnych kredytow, maja oszczednosci w okolicach 300k ktore nie sa nawet na kontach oszczednosciowych czy lokatach. Od lat mowie im ze pieniadze trzymane w skarpecie stracily juz z -40% na wartosci i zamiast kupic nowe mieszkanie lub nawet dwa 3-4-5-6-7 lat temu to stracili.
Teraz okazuje sie ze moj brat wraz z narzeczona beda sie wprowadzali na gore do rodzicow i robia remont. Mowie im ze to jest glupi pomysl bo brat moglby wziac bk2% i kupic mieszkanie a gore domu rodzicow by sie wynajelo. Z tych pieniedzy mozna byloby albo pokryc rate kredytu, albo dac na lokate. Ale nie, „Glupi pomysl”. Do tego zamiast zrobic remont po kosztach i wynajac to wpakuja cale oszczednosci by to wyremontowac (brata 150k + iles tam k rodzicow).
Cokolwiek bym nie proponowal to brat zarzuca mi hipokryzje poniewaz mieszkalem podczas studiow w tym ww. mieszkaniu. Rzeczywiscie mieszkalem, ale w jednym pokoju, reszta mieszkania byla wynajeta (ja przez 6 lat szukalem najemcow, zajamowalem sie wszystkim, robilem oplaty, rozliczalem sie, a rodzice otrzymywali pieniadze z wynajmu) a brat w miedzyczasie mieszkal z rodzicami.
I teraz, ja po studiach wzialem slub i postanowilem wyremontowac to mieszkanie i wraz z zona zamieszkac tam na chwile. Placilismy czynsz, ale nie wynajem i po roku wyjechalismy za granice. Przed wyjazdem znalazlem najemcow, orzymalem zwrot z remontu od rodzicow i teraz rodzice maja pieniadze z wynajmu. Brat natomiast po studiach, wyprowadzil sie od rodzicow i zaczal wynajmowac mieszkanie. Rodzice zeby jakos zrekompensowac to ze ja mieszkalem gratis w 1 pokoju a pozniej rok w mieszkaniu 55m, to od jego wyprowadzki dorzucaja mu sie 1k miesiecznie do wynajmu (bedzie juz z 8 lat co mu dorzucaja?)
No i teraz wlasnie sa dwie rzeczy ktore zaproponowalem.
1. Ww. Plan wynajmu gory i brat zaciaga bk2%
2. Jako ze ja nie moge zaciagnac kredytu bk2% bo mieszkam za granica, to brat zaciaga, ja splacam jego kredyt, on mieszka w tym mieszkaniu gratis, gora jest wynajeta i czesc z wynajmu gory idzie do mojej kieszeni. A po 10 latach mieszkanie jest przepisywane na mnie.
I jeden i drugi plan zostal skrytykowany bo brat chce mieszkac na 120 metrach z ogrodkiem i chce zalozyc rodzine a 55 metry to za malo. Fajnie, a ja chcialbym gwiazdkie z nieba.
Jakos ja moglem zyc na tych 55 metrach przez rok ( a wczesniej na 15 merach). Oprocz tego cale zycie pracowalem, w wakacje jezdzilem na budowy do UK i Szwecji by cos zarobic. Pozniej szukalem pracy za granica, mieszkalem w roznych malych klitkach, duzo stresu i jezdzenia. Odkladam pieniadze i inwestuje je zeby kiedys moc wrocic do Polski i kupic dom lub mieszkanie. Brat natomiast ma wszystko podane na tacy i teraz sie wprowadzi do domu z ogrodkiem. Pracy nie zmieni, nawet nie szuka. Za granice nie wyjedzie. Kredytu nie wezmie. Nie zainwestuje pieniedz. Wiec nikt nie skorzysta na bk2%, nie zaoszczedzi sie ~150k, nie bedzie dodatkowego mieszkania, pieniadze pojda na kosztowny remont, nie bedzie dodatkowych pieniedzy z wynajmu, pieniadze na ich kontach straca na inflacji dalej. Ja tez wiem ze jak sie wprowadzi do domu rodzicow to bedzie po ptokach, juz sie nigdy stamtad nie wyprowadzi. Ja cale zycie musze sie starac i probowac i zyc na 15-55 metrach, oplacac wynajmy i nikt nigdy mi sie do niczego nie dorzucil oprocz tego jednego roku.
Jestem swiadom ze nie dzieli sie skory niedzwiedzia i ze zycie jest niefair ale czy mam prawo czuc sie troche zgorzchnialy? Czy jest jakies rozwiazanie tej sytuacji? Co byscie na moim miejscu zrobili? I wiem ze ktos powie „zyj swoim zyciem i sie nie przejmuj”. I tak jest, ale z drugiej strony czuje sie poszkodowany ze cale zycie musze sie starac a brat nic. Czy to ja jestem w bledzie czy jednak rodzina?
#zalesie #gielda
─────────────────────
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: mkarweta
· Autor wpisu pozostał anonimowy dzięki Mirko Anonim
@mirko_anonim: Nie w--------ć się i żyć swoim życiem. Sam kiedyś się napinałem żeby zarządzać oszczędnościami rodziców, doradzać im i optymalizować, ale prawda jest taka że starzy ludzie nie znoszą zmian zbyt dobrze, chcą się doczołgać do emerytury w miarę bezpiecznie i dziecko rozporządzające majątkiem widzą jako zagrożenie, a nie dobrodzieja.
Oszczędzisz sobie nerwów maksymalizując swoje dochody zamiast żyć cudzymi pieniędzmi. I tak ich nie
@mirko_anonim: Jeśli tak by się udało to spoko układ. Realnie brat wcale nie musi tam mieszkać nawet, byle nie wynajmował. Jak się nie zgodzi
Po drugie: bardzo często jest tak, że to dziecko, które zostaje przy rodzicach dostaje dom. Nie wiem ile lat mają twoi rodzice ale młodsi nie będą i
Ja ogólnie jestem przeciw kombinatoryce takiej jak proponujesz, czyli wyruchaniu podatników i w tym mnie na bk2% brzydzę się takimi pomysłami i ludźmi, więc powiem żebyś pilnował swojego nosa i tego co
Jeszcze bezczelnie każe mieszkać bratu z rodziną na 55 m2
Czy to jakieś kpiny ? Na miejscu brata na każdą twoją propozycję odpowiadałbym: NIE
1. brat bierze kredyt
2. ja place za ten kredyt
2a. Mieszkanie u rodzicow jest wynajete (dodatkowy wplyw)
2b. jako ze to mieszkanie ktore ja chce kupic byloby wynajmowane ale bk2% tego zabrania to wynajem gory u rodzicow (w ktorym by brat
@konrado12: nie wpycham. Dom ma dwa oddzielne mieszkania, jedno na kazdym pietrze. Mieszkanie na gorze stoi puste i przez ostatnie 30 lat bylo juz wynajmowane kilka razy. Po drugie, otrzymac mieszkanie warte kilkaset tysiecy vs posiadlosc za pare milionow – jest roznica.
@mirko_anonim: znam doskonale takie domy, sam mam jeden taki tyle że tam nie mieszkam. Moi rodzice też mają podobny dom i przez kilka lat wynajmowali aż któregoś razu ojciec dostał po mordzie od pijanego patusa-lokatora i skończyli zabawę z wynajem góry. Wcale się nie
Rada dla twojego brata:
Kupuje mieszkanie 60 m2 na kredyt 2%
Wynajmuje to mieszkanie bez umowy czyli urząd się do niego nie przyczepia
Spłaca kredyt poprzez wynajmowanie tego mieszkania które jest na kredyt
Cały czas mieszka u twoich rodziców ciesząc się 120 m2 i nie prosi cię o nic
Po 15 latach ma mieszkanie spłacone + połowa domu twoich rodziców + połowa z 300 K twoich rodziców
@zaq22: xD
Ten genialny plan wysypuje się po pierwszym konflikcie z lokatorem (nieoddana kaucja, skargi sąsiadów, chęć wcześniejszego rozwiązania umowy terminowej) - jedną p----------a do US skończy się niezłą inbą.
Zdecydowanie lepiej kupić i nawet tam nie zamieszkać, ale nie bawić się w wynajem.
To nie twój dom, nie twoje oszczędności, nie twój remont.
Jedno mnie zastanawia: po co ty chcesz wracać do Polski za jakiś czas?...
1. Brat nie lubi kredytow, boi sie ich i do tego nie ma az tak pewnego zarobku by brac kredyt.
2. to co proponujesz jest nielegalne i w razie kontroli traci jakikolwiek zysk
To co ja proponuje to jest win
Dlaczego uważasz, że twoim problemem jest dysponowanie pieniędzmi i własnością innych ludzi? Już bratu każesz brać kredyt, już rodzicom dokwaterowujesz jakichs obcych na pięterko, ty się dobrze czujesz?
Zluzuj gumę w gaciach, kup sobie własny dom i mieszkanie i tam gospadaruj bo na razie to jesteś po prostu śmieszny
A Jak będziesz tak truł dupe to