Wpis z mikrobloga

Witam wszystkich. Słowem wstępu: niektórzy starsi wykopowicze może pamiętają moje wpisy postowane przez @Mleko_O pod tagiem #iiwojnaswiatowawkolorze. Wpisy, jeśli się przyjmą, będą ukazywać się codziennie pod tagiem #wojnawkolorze

Ponieważ zbliża się 80. rocznica ludobójstwa Polaków na Wołyniu dokonanego przez OUN i UPA, zauważyłem, że coraz częściej w dyskusji pojawiają się różnego rodzaju przekłamania i mity, które mają na celu wybielić, albo choćby częściowo usprawiedliwić Ukraińców i przerzucić odpowiedzialność na ofiary. Sugerują one, że ''Polacy nie byli święci'', ''spójrzmy najpierw na siebie'', a nawet, że "Polakom się należało''. Pomijając już, jak obrzydliwe jest usprawiedliwianie ludobójstwa na własnym narodzie, to argumenty te są po prostu bzdurą. Dlatego przygotowałem polemikę z nimi do podpierania się w dyskusji.Wpis przekracza limit 20 000 znaków, więc podzielę go na dwie, lub trzy części.

1) ''I Rzeczpospolita przez setki lat kolonizowała i ciemiężyła Ukraińców''

I Rzeczpospolita przede wszystkim nie była państwem narodowym, tylko szlacheckim, opartym o etos szlachty i jej przywileje. Już z samego tego powodu ''argument'' ten jest bzdurą. Trudno zresztą mówić o ''ukraińskim narodzie'' w XVII wieku, bo idee nacjonalizmu ukraińskiego powstały ponad dwieście lat później.

Co więcej, tereny ukrainne, o których ''ciemiężeniu'' mowa znajdowały się daleko na wschód - w rejonie Podola, Naddnieprza i Zaporoża, gdzie największe majątki posiadała magnateria ruska: Zbarascy, Zasławscy, Ostrogoscy i wreszcie - Wiśniowieccy. Wywodzili się oni z książąt ruskich, a nie polskich. Przykładowo, rejestr poborowy z 1628 r. na Ukrainie wskazuje, że na 15 magnatów tam posiadających majątki, tylko trzech było szlachcicami polskimi.

Ale jasne, ''Polacy kolonizowali''.

Z drugiej strony, tereny Galicji nie były przez Polskę ''okupowane'', tylko były jej integralną częścią. W 1340 roku książę halicko-wołyński Bolesław Jerzy II zapisał swoje ziemie polskiemu królowi Kazimierzowi Wielkiemu, uznając go za dziedzica Rusi. Były to ziemie tak samo polskie, jak Kraków, czy Warszawa i należały do Polski przez sześćset lat. To wielokrotnie dłużej, niż Wrocław, czy Szczecin. Równie dobrze można powiedzieć, że Polacy ''okupują'' dzisiaj Poznań, albo Lublin.

Przypomnę też, że od 1569 do 1795 roku doszło do przynajmniej dwóch dużych rzezi Polaków na Ukrainie - pod Batohem (1652) i w Humaniu (1768). Pod Batohem 4 czerwca 1652 r. wymordowano ok. 3500 polskich jeńców. Liczba może wydaje się mała, ale ofiarami była elita żołnierska I RP, wywodząca się z polskiej szlachty.

W ogóle zwolennicy tego ''argumentu'' dziwnym trafem pomijają istnienie ''Wołynia 0.5'', czyli XVIII-wiecznej koliszczyzny, chłopskiego buntu z 1768 roku przeciwko pańszczyźnie, podczas której hajdamackie chłopstwo, podjudzone przez cerkiew, mordowało brutalnie i masowo Polaków, Żydów i duchowieństwo. Zamordowano wtedy co najmniej 100 000 osób. W Humaniu 21 czerwca 1768 r. zginęło 20 000 ludzi. Czy to nie była dostateczna zemsta?

O ile ukraińscy pisarze, jak Szewczenko, Franko, Kotlarewski, czy Hruszewski faktycznie odwoływali się do etosu Kozaków, o tyle Ukraińska Organizacja Wojskowa (UWO), a potem jej następczyni, czyli Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), oparły się na tradycji Strzelców Siczowych i ultranacjonalizmie ukraińskim (przypominającym raczej idee pewnego malarza z Austrii) Dmytro Doncowa i Mychajło Kołodzyńskiego, mówiącym o utworzeniu ''czystego jak szklanka'' państwa ukraińskiego od Wołgi po Wisłę.

Tu należy dodać, że tereny, gdzie Polacy ''ciemiężyli'' Ukraińców znajdowały się poza granicami II RP i setki kilometrów od Wołynia. OUN jednak nigdy nie zdobyła tam większej popularności. UPA nigdy tam nie dotarła. Okręg Wojskowy UPA ''Wschód'' (za granicami II RP) nigdy nie powstał, zaś Okręg Wojskowy UPA ''Południe'' na Podolu rozleciał się już latem 1944 roku po pół roku istnienia. Mimo ambitnych planów, UPA nie zdołała dotrzeć na sowiecką Ukrainę. Polacy na tych terenach - mimo ludobójczej sowieckiej operacji polskiej z lat 1937-38 - przeżyli i żyją do dzisiaj w rejonie Żytomierza, stanowiąc największe skupisko Polaków na Ukrainie.

Większość sił UPA znajdowała się na terenach polskich Kresów i nigdy nie odwoływała się do Chmielnicczyzny.

Do tradycji Bohdana Chmielnickiego za to najczęściej i najchętniej sięgali w swojej propagandzie... Sowieci. Chmielnicki miał status bohatera Ukraińskiej SRR, był bohaterem kilku sowieckich filmów jako bojownik przeciw ''polskim panom'', jego pomnik w Kijowie przetrwał cały okres ZSRR bez żadnego uszczerbku, ustanowiono też jego medal.

W skrócie - od XVI wieku Ukraińcy mieli dość okazji by się pomścić na Polakach, a przeciętny banderowiec w 1943 roku bynajmniej nie zabijał nożem polskich dzieci z powodu ciemiężenia jego prapradziada przez wąsatego polskiego szlachciurę dwieście lat wcześniej.

2) ''II RP prześladowała Ukraińców przed Wołyniem''

Nie wiem, jak można masowe ludobójstwo usprawiedliwiać tym ''argumentem'', ale to jest bzdura. Opisywałem niedawno, jak wyglądała sprawa z Ukraińcami w XX-leciu międzywojennym w Polsce. Tu tylko skrótowo.

Pierwotnie Ukraińcy w II RP mieli otrzymać bardzo szerokie prawa: ukraińskie szkoły, gazety, urzędy, a nawet uniwersytet.

Tylko co z tego, skoro Ukraińska Organizacja Wojskowa od 1921 roku prowadziła terror przeciwko Polakom, w latach 1922-23 nieomal doprowadzając do wojny domowej? UWO zastraszała, biła i mordowała tych, którzy usiłowali normalnie żyć: kandydatów z mniejszości ukraińskiej do Sejmu i Senatu, ukraińskich studentów i uczniów, chodzących do dwujęzycznych szkół, redaktorów gazet i nauczycieli. Nawoływano do dezercji poborowych z wojska wraz z bronią. Ukraińscy terroryści mordowali wszystkich, którzy mogli doprowadzić do porozumienia polsko-ukraińskiego. Pierwszą ich ofiarą był ukraiński poeta, nauczyciel, Sydor Twerdochlib, działający na rzecz porozumienia z Polską. Zamordowano go w 1922 roku. W latach 1922-23 UWO dokonała aż 302 ataków terrorystycznych, napadając i podpalając głównie polskie dwory i gospodarstwa (w sumie 158), a nie obiekty państwowe.

Polityka Piłsudskiego względem Ukrainy była bardzo, bardzo łagodna (niech świadczy o tym fakt, że Marszałek osobiście zabiegał o złagodzenie kary dla zamachowca, który usiłował go zabić) i dopiero po 10 latach terroryzmu ukraińskiego Polacy przedsięwzięli bardziej zdecydowane działania.

Wskutek terroru ukraińskiego faktycznie Polska podjęła akcje represyjne. Zlikwidowano ukraińskie organizacje paramilitarne, uznając je za wylęgarnię terroryzmu, ograniczono liczbę ukraińskich szkół, zamieniając je na dwujęzyczne (gdzie i Polacy, i Ukraińcy uczyli się języka swoich sąsiadów), nie otwarto ostatecznie ukraińskiego uniwersytetu we Lwowie (chociaż Polacy zaproponowali utworzenie takiego uniwersytetu w Równem, a Ukraińcy mogli się kształcić na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, pod warunkiem, że przyjęli polskie obywatelstwo), a na Kresach osiedlano osadników wojskowych (chociaż i tak 60 % ziemi przypadło Ukraińcom). Osadnictwo wojskowe było konieczne z powodu terrorystycznych akcji UWO-OUN w latach 20. i 30., gdy terroryści napadali i podpalali polskie gospodarstwa na terenach, gdzie osadnicy musieli bronić się sami z braku policji w każdej wsi.

(Tak, tak, nie było policji za rogiem, że można było zadzwonić z komórki i przyjadą za 5 minut)

Wspomnę też tutaj, że UWO-OUN była wspierana praktycznie od początku swojej działalności przez Czechów, Litwinów, czasem Sowietów, a przede wszystkim - Niemców. Terrorystów szkoliła i finansowała niemiecka Abwehra od 1921 do 1934 roku, a potem znowu od 1938 roku. Była to więc organizacja terrorystyczna na żołdzie wrogich wywiadów, a nie żadna tam oddolna formacja.

Po tzw. ''drugim wystąpieniu UWO'' w 1930 roku, gdzie terroryści ukraińscy napadli na 191 obiektów (z czego tylko 19 państwowych, reszta to prywatne mienie chłopów, także ukraińskich), Polacy podjęli akcję represyjną przeciwko terrorystom.

Mówiąc w skrócie, po 10 latach nieustannego terroru Polacy wreszcie podjęli akcję antyterrorystyczną. Wskutek tej niesamowicie strasznej akcji zginęła MOŻE JEDNA osoba. Aresztowano 1739 osób, z czego skazano tylko 211 osób na niewielkie wyroki. Znaleziono ok. 2000 sztuk broni. Owszem, Polacy przeprowadzali rewizje (czasem brutalne, szczególnie w domach, gdzie znaleziono broń) i nakładali kontrybucje na wsie - tylko zaraz potem kary te zniesiono.

Nawet po tej akcji OUN prowadziła ataki na Polaków, próbujących wypracować porozumienie z Ukraińcami. W 1931 roku zamordowała posła Tadeusza Hołówkę, w 1934 - ministra Bronisława Pierackiego i dyrektora ukraińskiego gimnazjum, przeciwnika terrorystów, Iwana Babija.

Tu trzeba wspomnieć o wojewodzie wołyńskim w latach 1930-38, Henryku Józewskim, który prowadził bardzo proukraińską politykę na Wołyniu. Dzięki jego staraniom powstało wiele ukraińskich szkół, zelektryfikowano wszystkie większe miasta, poprawiono komunikację. Józewski osobiście dbał, by dotowano ukraińskie teatry, koła wiejskie i biblioteki. Nawet kazał wieszać portrety Petlury w gmachach publicznych. Jego doradcami byli Ukraińcy. Ukraińcy mogli go nazywać tylko swoim dobrodziejem.

Na tym samym Wołyniu, gdzie parę lat później banderowskie zbiry wypruwały brzuchy ciężarnym kobietom, a mężczyzn rozrywały końmi.
Co w zamian za jego starania zaplanował dla niego Bandera i spółka z OUN?

Usiłowali go zamordować. Nie udało im się tylko dlatego, że Piłsudski tych bandziorów wsadził do więzienia.

Jeśli ktoś tu kogoś terroryzował - to tylko UWO-OUN. Działania UWO-OUN w II RP przypominają bardzo dobrze ''separatystów'' z Donbasu.

3) ''A Polacy burzyli cerkwie''

Owszem, Polska burzyła cerkwie. W 1938 roku miała miejsce akcja rewindykacyjno-polonizacyjna na Chełmszczyźnie, podczas której zburzono kilkadziesiąt cerkwi.

Zanim jednak podniesie się larum na wąsatych polskich katolików, co to gnębili prawosławnych, pragnę przypomnieć, że Kresy Wschodnie II RP były przed 1918 rokiem częścią zaboru rosyjskiego. Cerkwie prawosławne budował zaborca jako element walki kulturowej. Wiele miało tylko znaczenie symboliczne i nikt ich nie odwiedzał. Przykładowo, wg spisu wyznaniowego z 1906 roku w powiecie chełmskim mieszkało 70 884 katolików i 58 870 prawosławnych. Znajdowało się tam jednak tylko 11 kościołów i aż 47 cerkwi. Wiele z tych obiektów było budowanych tylko dla rosyjskich garnizonów wojskowych i rodzin rosyjskich urzędników. Wraz z klęską Rosji w I wojnie i odpływem Rosjan cerkwie opustoszały. W 1921 roku w samym Chełmie znajdowało się aż dwanaście cerkwi, chociaż miasto zamieszkiwało 9492 katolików i tylko 1369 prawosławnych.

Sytuację komplikował fakt, że władze carskie w 1875 roku zlikwidowały unicką diecezję chełmską w ramach walki kulturowej pod zaborami. Wiernych zmuszono do przejścia na prawosławie, zlikwidowano ich obrzędy, a majątek przejęła Cerkiew Prawosławna. Doprowadziło to do likwidacji Kościoła unickiego, będącego częścią Kościoła Katolickiego. Nic więc dziwnego, że cerkwie w II RP postrzegano jako symbole rosyjskiej dominacji, imperializmu carskiego i niewoli.

Po odzyskaniu niepodległości, katolicy domagali się zwrotu 880 cerkwi z ogólnej liczby 3100. Z tego 240 stanowiły odebrane kościoły katolickie, a 640 - pounickie. Do 1924 roku rewindykowano 140 obiektów. Dochodziło przy tym do spięć, gdy katolicy samowolnie usiłowali odbierać utracone świątynie.

Akcja rewindykacyjna była prowadzona od maja do lipca 1938 roku siłami 3. Dywizji Piechoty Legionów. W jej toku zamknięto i zburzono od 91 do 127 cerkwi wybudowanych, lub wyświęconych po 1875 r., z których wiele było nieużywanych i pustych, a ich utrzymywanie kosztowało samorządy. Akcję prowadzono jednak zbyt chaotycznie i przynajmniej kilkukrotnie zburzono cerkwie, które były czynne i wykorzystywane przez wiernych, dochodziło do bezczeszczenia świątyń. Spotkało się to z dużymi protestami w kraju środowisk nie tylko ukraińskich, ale też polskich, wobec czego akcję wstrzymano.

Nie wiem tylko, jak to się ma łączyć z tematem Wołynia, bo zburzenie ok. 100 cerkwi ma niewielki związek z Wołyniem i UPA. Na Chełmszczyźnie UPA pojawiła się późno, bo dopiero w 1944 roku. Do zbrodni zachęcało UPA głównie duchowieństwo greckokatolickie, a nie prawosławne. Znani Ukraińcy, broniący cerkwi, nie znaleźli się potem w OUN i UPA. I żadne burzenie cerkwi nie usprawiedliwia masowej i brutalnej eksterminacji dziesiątek tysięcy ludzi, zwłaszcza kobiet i dzieci.

4) ''Tak się kończy nacjonalizm''

Owszem, za ludobójstwo wołyńskie odpowiadają nacjonaliści ukraińscy, ale to tylko półprawda. Za rzeź Wołynia i Małopolski Wschodniej 1943-45 odpowiada radykalne skrzydło OUN, czyli banderowcy. Jednakże OUN-M, czyli zwolennicy Andrija Melnyka, mniej radykalnego, a bardziej proniemieckiego nacjonalistycznego działacza ukraińskiego - od samego początku występowali przeciwko rzezi. Jeden z liderów OUN-M, Ołeh Sztul-Żdanowicz pisał: „Z polskim narodem jedna nas wspólny wróg. A polska mniejszość na Ukrainie była gotowa być w swej masie lojalna... Nie brakowało z polskiej strony prowokacji i przestępstw. Ale na to trzeba było odpowiedzieć sądem i karą dla winnych. A to, co się na tym odcinku działo w 1943 roku nie daje się wtłoczyć w żadne ramy. Cała akcja postawiła całą mniejszość polską przeciwko nam.”

Z tego powodu banderowcy rozbrajali partyzantów OUN-M i często ich rozstrzeliwali. Warto tu dodać, że Bandera i jego poplecznicy mordowali melnykowców jeszcze długo po II WŚ.

Tak samo przeciwko Banderze opowiadał się także Taras Bulba-Boroweć, pierwszy konspiracyjny dowódca ukraiński i twórca tzw. Siczy Poleskiej UPA w 1941 roku. Boroweć nie tylko nie współpracował z OUN, ale był także przeciwny mordom na Żydach, za wrogów nr 1 uważał Sowietów. Mordowanie polskich cywilów ten wielki patriota, niewątpliwie nacjonalista - uważał za ''plamę na ukraińskim honorze''. W sierpniu 1943 roku pisał do Bandery: „Naród polski tak czy inaczej istnieje, i jak długo będzie on w tej samej niewoli, co i my, tak długo w następstwie okoliczności będzie on nie naszym wrogiem, a sojusznikiem.”

Tak samo jak melnykowców, tak i oddziały Bulby banderowcy rozbrajali i mordowali ich członków. Wśród zamordowanych była sama żona Borowecia.

* * *

Mój fanpage na Facebooku: https://www.facebook.com/WojnawKolorze2.0/

Jeśli macie ochotę mnie wspierać, zapraszam do odwiedzenia profilu na Patronite, lub BuyCoffee i postawienia mi symbolicznej kawy/piwa za moje teksty. :)

https://patronite.pl/WojnawKolorze
https://buycoffee.to/wojnawkolorze

#iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #ukraina #wolyn #historia
IIWSwKolorze1939-45 - Witam wszystkich. Słowem wstępu: niektórzy starsi wykopowicze m...

źródło: 294040444_445404927457828_8616209453426861405_n

Pobierz
  • 103
@IIWSwKolorze1939-45 no dobrze, ale co sprawia, że jest ruskim szlachcicem, a nie polskim? Może błędnie to interpretuję, ale dla mnie każdy szlachcic IRP był Polakiem, a bycie jednocześnie Rusinem czy Litwinem się nie wyklucza. Zresztą najlepiej to pokazują czasy porozbiorowe jak ludzie szlacheckiego pochodzenia mieszkający na Litwie, Białorusi, Ukrainie nazywało się Polakami.
@Lipathor:

jak w ogóle można ludobójstwo próbować usprawiedliwiać...

Nie można, ale można udawać, że to nie był zorganizowany mord.
...co dalej też nie zmienia tego, że Ukrainę należy wspierać, tak by była w stanie stać się niezależna od FR.
@IIWSwKolorze1939-45: Jeszcze coś dołożę, ale w drugą stronę:
- od początku II RP pozwolono narodowcom robić rajdy na tereny ukraińskie <- mało znany fakt
- urzędy były bardzo uciążliwe dla rusińskiej ludności
- "Wskutek tej niesamowicie strasznej akcji zginęła MOŻE JEDNA osoba." Co ogromne rozbieżności co do tego. Również nie ma mowy, żeby nie napisać, że nie było szykan przez te 10 lat. Oczywiście, że były, ale też Ukraińcy zapominają o
@Narcyz_: chodzi o to, że konflikty na terenach ukrainnych były konfliktami lokalnej szlachty i magnaterii. To nie była jakaś abstrakcyjna wojna ''gnębionych Kozaków'' (których zresztą bardzo trudno uznać za Ukraińców) i ''wąsatych Polaków'', tylko lokalne konflikty o ziemię i majątki, podsycane dopuszczalnymi w prawie zajazdami. Nie można też zaprzeczać, że magnateria na terenach ukrainnych nie wywodziła się z Polski, tylko z Rusi, ergo, upraszczając, swoi gnębili swoich. Nazywanie ruskiego szlachcica, nawet
@lycaon_pictus: jest spór wśród historyków, co do ofiar akcji pacyfikacyjnej Małopolski. Polscy historycy podają, że nie zginął nikt, lub, być może, zginęła jedna osoba, ukraińscy zazwyczaj podają liczby od 3 do 7 osób, najbardziej radykalni mówią o 35 rzekomych ofiarach (oczywiście nie podając żadnych szczegółów i danych). Jasne, Polska nie potraktowała do końca uczciwie Ukraińców w XX-leciu międzywojennym, ale Ukraińcy sami na to ciężko zapracowali swoją postawą. Poza tym, na Wołyniu
chodzi o to, że konflikty na terenach ukrainnych były konfliktami lokalnej szlachty i magnaterii. To nie była jakaś abstrakcyjna wojna ''gnębionych Kozaków'' (których zresztą bardzo trudno uznać za Ukraińców) i ''wąsatych Polaków'', tylko lokalne konflikty o ziemię i majątki, podsycane dopuszczalnymi w prawie zajazdami.


@IIWSwKolorze1939-45: oczywiście wiem o tym, ale jednak chodzi mi o narodowość szlachty. Chodkiewicz też nie był Polakiem, bo jego ród pochodził z Litwy? Gdzieś jednak jest ta
I RP nie była państwem narodowym, tylko szlacheckim, i takie same prawa, co szlachta polska, miała szlachta litewska i ruska.


@IIWSwKolorze1939-45: To były czasy pańszczyzny. Ja sam już parę razy zwracałem uwagę na to, że chłopstwo miało #!$%@? zawsze, a im bardziej na wschód tym był większy odsetek "panisk", którzy byli żywiołu ukraińskiego.
@IIWSwKolorze1939-45:

co by nie mówić o polskim ONR, to jednak takich akcji na koncie nie miał.

Mieli na koncie zamachy, ataki, a formacja zbrojna powiązana z nimi, czyli NSZ jak dla mnie podchodzi pod zbrodniczą organizację. Różnica taka, że przed wojną to celami ich zamachów byli politycy, a szykan Żydzi i czasami też różne mniejszości, a dopiero w czasie wojny intensywniej po wojnie zaczęli dokonywać już prawdziwych zbrodni na mniejszościach narodowych,
@mvmxks: nie, Niemcy im nie podsunęli pomysłu. OUN-B wzorowała się na Niemcach, a wielu banderowców z ochotą brało udział w niemieckich planach eksterminacyjnych na Żydach. Najlepszym przykładem jest tutaj postać Hryhorija Perehijnniaka, zbrodniarza odpowiedzialnego za rzeź Parośli I, który zanim dołączył do UPA, był policjantem, mordującym Żydów.
''Polska szlachta'', czyli kto? Ruski książę Wiśniowiecki? ( ͡º ͜ʖ͡º) Jakich ''Ukraińców''? Bo Kozacy to nie byli Ukraińcy.
@lycaon_pictus: NSZ podchodzi pod zbrodniczą organizację? Co? ( ͡º ͜ʖ͡º) Zbrodnie NSZ powodowane ''nacjonalizmem'' można policzyć na palcach. Jednej ręki. Pacyfikacje wsi w stylu Wierzchowin, czy Zaleszan nie były spowodowane nacjonalizmem i ksenofobią, zresztą pierwsza z tych zbrodni jest do dziś raczej niejasna.

Jakie zamachy miał rzekomo na koncie ONR? Bo bójek na uniwersytetach i demonstracji ''zamachami'' nie można nazwać, zresztą socjaliści, komuniści i anarchiści mieli
Jakie zamachy miał rzekomo na koncie ONR?


@IIWSwKolorze1939-45: Kto zabił Narutowicza? Ok, napisałem ONR, a za daleko wyszedłem, co w sumie i tak nie zmienia tego, że narodowcy dokonywali zbrodni.

Ich też nazwiesz ''zbrodniczymi''?

Tak, a co?

Zbrodnie NSZ powodowane ''nacjonalizmem'' można policzyć na palcach. Jednej ręki.

Polemizowałbym z tym, ale to już na kiedy indziej.