Wpis z mikrobloga

@luxkms78: rodzice mieli znajomego od którego brali mleko - w takich właśnie bańkach. Za gówniaka tata mnie wziął na taką eskapadę, bo "młody nie będzie wiedział jak krowa wygląda". Deal się odbył, krowa pogłaskana, bańka nasza. Wbijamy do samochodu, tata kazał mi ją dobrze trzymać, żeby się nie rozlało, ale oczywiście na jakimś ostrzejszym zakręcie mi się omsknęła. W samochodzie waliło mlekiem długi czas, a ja nigdy więcej już nie
  • Odpowiedz
@Lstr: U mnie we wsi była taka starsza kobieta mówili na nią: "Myca". Potem zrozumiałem dlaczego - świeżo po wydojeniu krowy siadała okrakiem na krześle, pod nim bańka na mleko, naciągała swoją "filcową" spódnicę na bańkę i wlewała do bańki przez tą spódnicę żeby przecedzić. Nie muszę chyba mówić że od niej mleka nigdy nie braliśmy...
  • Odpowiedz