Oj ktoś chyba nie oglądał LA LA Landu jeśli uwaza, że było to takie płytkie.
@Einusologus: Jest płytkie. Oglądałem. Papierowi bohaterowie których perypetie wynikają z tego że nie umieją podejmować logicznych/dorosłych decyzji. Takie tańczące i śpiewające (i przystojne) teletubisie. (Ale muzyka fajna).
@JanuszRozrabiaka: czekaj czekaj arrival .... to nie ten film gdzie na ziemie przybywają kosmici by rozwiązać konflikt miedzy ludźmi spowodowany ich przybyciem? tytani logiki?
@skejna: film jest raczej o tym, że nie można mieć w życiu wszystkiego i żyć ideałami. Trzeba coś poświęcić, żeby osiagnąć sukces i nie zawsze można liczyć na happy end. Ludzie dorośli rzadko kiedy są w stanie podjąć idealne decyzje, więc film pod tym względem jak najbardziej realistyczny.
@loczyn: @Lukki: nie dziwię się, że jest amerykański. Przez "amerykański" rozumiem pewną manierę kręcenia filmów i sposób pokazywania bohaterów/patosu. Może cię to zdziwi, ale nie wszystkie filmy produkowane w USA są kręcone w tym stylu. Spodziewałem się takiej konwencji, no bo czego miałem się spodziewać? Ale tutaj naprawdę przegięli pałę. Trudno mi było się utożsamiać z bohaterem tego filmu.
@orlando74: La La Land jest masturbacją przemysłu filmowego ale też dobrym filmem - muzyka, reżyseria na świetnym poziomie. Subiektwyne odczucia są takie że nie poczułem żadnej empatii do bohaterow. Mimo bardzo dojrzałych tematów poruszonych w filmie i pięknej realizacji nie jest to obraz przełomowy i uniwersalny. Osiaganie sukcesu, ambicje marzenia, ciężka praca, związek dwojga ludzi i kompromisy są wykrzywione przez amerykański model.
Na Manchesterze uderzyła mnie rzeczywistość - nie mieszkam
@geuze: Moim zdaniem to po prostu taka konwencja. To jak bys sie czepial ze w Bolywoodzkim filmoe tancza i spiewaja, a bys ominal fabule, postacie i wszystko inne.
@JanuszRozrabiaka: PS. a przełęcz ocalonych, to jak Kompanie Braci produkował Disney, szkoda strzępić ryja;) w zasadzie ten sam podpis możnaby przekopiować pod Rogue One i dziwić się, że nawet nominacji nie ma...
@lothar: Możesz rozjaśnić określenie "masturbacja przemysłu filmowego"? Ja w przeciwieństwie do Ciebie w obydwu filmach w jakiś sposób zrozumiałem postacie i ich wybory. On był stworzony dla osób, które jeszcze wierzą w prawdziwe emocje i marzenia, nie miał być przełomowy skoro hołdował i wykorzystywał różne zabiegi takich reżyserów jak Minnelli dla przykładu, czerpał z tego co kiedyś było przełomowe, żeby oddać podobny klimat w nowoczesnym wydaniu. Manchester to brutalna historia,
@JanuszRozrabiaka film nr jeden nie odpowiada na pierwsze pytanie. Mamy sceny nauki podstaw, potem cięcie, "miesiąc później" i już się dobrze rozumiemy. Wyjaśnienie pytania 2 to bajka a 3 na odwal się i tak naprawdę nic nie wyjaśnia.
@Einusologus: Jest płytkie. Oglądałem. Papierowi bohaterowie których perypetie wynikają z tego że nie umieją podejmować logicznych/dorosłych decyzji. Takie tańczące i śpiewające (i przystojne) teletubisie. (Ale muzyka fajna).
@orlando74: oglądałem wczoraj i nie rozumiem piania z zachwytu nad tym filmem... Jest tak amerykański, że aż żołądek wywraca na drugą stronę.
Subiektwyne odczucia są takie że nie poczułem żadnej empatii do bohaterow. Mimo bardzo dojrzałych tematów poruszonych w filmie i pięknej realizacji nie jest to obraz przełomowy i uniwersalny. Osiaganie sukcesu, ambicje marzenia, ciężka praca, związek dwojga ludzi i kompromisy są wykrzywione przez amerykański model.
Na Manchesterze uderzyła mnie rzeczywistość - nie mieszkam
To jak bys sie czepial ze w Bolywoodzkim filmoe tancza i spiewaja, a bys ominal fabule, postacie i wszystko inne.