#programowanie #webdev #freelance #kiciochpyta Murki, prawdopodobnie będę robił nieduży serwis dla pewnej firmy. Będę za to uzyskiwał procent przychodów generowanych przez ten serwis. Umowa obowiązuje na 3 lata, po tym czasie 'bazując na doświadczeniach strony ustalą dalszy sposób rozliczania'. Może być tak, że zaproponują mi znacznie mniejszy udział, 'bo serwis nie wymaga dalszego rozwoju, tylko doraźną opiekę', albo w ogóle się mnie pozbędą. Macie jakiś pomysł jak zabezpieczyć dalszy czas, żeby pinionżki wpadały do mojej sakiewki?
@TrebuniTutek: > Może być tak, że zaproponują mi znacznie mniejszy udział, 'bo serwis nie wymaga dalszego rozwoju, tylko doraźną opiekę', albo w ogóle się mnie pozbędą
No to trudno, oni tracą serwis, Ty prowizję. Tylko trzeba dać taki zapis w umowie, żeby nie budził wątpliwości. Np. że strony po 3 latach bazując na doświadczeniach podejmą decyzję o dalszej współpracy i zasadach rozliczania. W razie braku porozumienia zlecający nie może dalej korzystać
Tylko trzeba dać taki zapis w umowie, żeby nie budził wątpliwości. Np. że strony po 3 latach bazując na doświadczeniach podejmą decyzję o dalszej współpracy i zasadach rozliczania. W razie braku porozumienia zlecający nie może dalej korzystać z serwisu.
W umowie jest taki zapis:
Prawa autorskie do Dzieła wraz z kodem źródłowym należą wyłącznie do Zlecającego.
Tylko trzeba dać taki zapis w umowie, żeby nie budził wątpliwości. Np. że strony po 3 latach bazując na doświadczeniach podejmą decyzję o dalszej współpracy i zasadach rozliczania. W razie braku porozumienia zlecający nie może dalej korzystać z serwisu.
@zwierzak40: Na pewno się nie zgodzą. Mógłbyś narzucić zupełnie dowolne warunki.
@TrebuniTutek: Ja bym domagał się punktu w umowie, który gwarantuje ci pewnie nawet nie wielkie wynagrodzenie w razie gdyby serwis
Przychód dostarczany przez dzieło nie przekracza kwoty x zł w okresie 12 miesięcy od daty jego uruchomienia. W takiej sytuacji Zlecający jest zobowiązany wypłacić Wykonawcy kwotę 1/4 x zł pomniejszoną o wynagrodzenie wypłacone dotychczas w częściach w terminie 30 dni od wymienionego okresu jeżeli Wykonawca pisemnie rozwiąże umowę.
Mam 25% udziału w przychodach i dopisałem też kwartalne rozliczenie:
Wynagrodzenie dla wykonawcy będzie wypłacane w częściach, co
Na pewno się nie zgodzą. Mógłbyś narzucić zupełnie dowolne warunki.
@hjkl: Chwila, chwila. X tworzy narzędzie, przez co Y ma sprzedaż Mogą być dwie sytuacje: - jest sprzedaż - nie ma sprzedaży
Warunki, które zaproponowała firma Y są takie: - jak będzie sprzedaż to zjedziemy z prowizją (obawy autora wpisu) - jak nie ma sprzedaży, to my oszczędzamy, bo przenieśliśmy ryzyko na X
@TrebuniTutek: Ja bym dał jeśli nie przekroczy X to mają dorównać do X. Tzn ty w sumie wiesz lepiej ile wynosi X. Kiedyś miałem tego typu umowę bez minimalnego wynagrodzenia za duży projekt i żałuję. Zawsze szacowania są zbyt optymistyczne. Szczególnie, że ty tutaj się bardziej napracujesz, niż zleceniodawca i bez tego punktu może po prostu nagle stwierdzić, że jednak mu nie zależy tak bardzo na serwisie.
@zwierzak40: No właśnie możliwe jest, że X zażąda 75% zysków a Y przyjmuje, bo nadal mu się opłaca, a z jakiegoś powodu nie mogą X wymienić na nikogo innego. I w sumie to są ostre negocjacje typu wygrany-przegrany. Pytanie czy Y nie będzie mogło łatwo wymienić X na kogoś innego jeśli narzędzie osiągnie sukces. W sumie to może masz rację. Ciężko powiedzieć.
@hjkl: W tym wypadku zdecydowanie to Y jest na lepszej pozycji. Jak pomysł się powiedzie, a X zażąda więcej to Y się wycofuje i tworzy coś podobnego z kimś innym już na pewniejszych dla siebie warunkach, a nie prowizji. A aspekt psychologiczny w postaci "i tak już wykonałem swoją pracę, więc zawsze lepiej jest dostać coś niż nic" w takich negocjacjach jest dość beznadziejny. Badania psychologiczne pokazują, że w takim wypadku
Murki, prawdopodobnie będę robił nieduży serwis dla pewnej firmy. Będę za to uzyskiwał procent przychodów generowanych przez ten serwis. Umowa obowiązuje na 3 lata, po tym czasie 'bazując na doświadczeniach strony ustalą dalszy sposób rozliczania'. Może być tak, że zaproponują mi znacznie mniejszy udział, 'bo serwis nie wymaga dalszego rozwoju, tylko doraźną opiekę', albo w ogóle się mnie pozbędą. Macie jakiś pomysł jak zabezpieczyć dalszy czas, żeby pinionżki wpadały do mojej sakiewki?
No to trudno, oni tracą serwis, Ty prowizję.
Tylko trzeba dać taki zapis w umowie, żeby nie budził wątpliwości. Np. że strony po 3 latach bazując na doświadczeniach podejmą decyzję o dalszej współpracy i zasadach rozliczania. W razie braku porozumienia zlecający nie może dalej korzystać
Tylko trzeba dać taki zapis w umowie, żeby nie budził wątpliwości. Np. że strony po 3 latach bazując na doświadczeniach podejmą decyzję o dalszej współpracy i zasadach rozliczania. W razie braku porozumienia zlecający nie może dalej korzystać z serwisu.
W umowie jest taki zapis:
@zwierzak40: Na pewno się nie zgodzą. Mógłbyś narzucić zupełnie dowolne warunki.
@TrebuniTutek: Ja bym domagał się punktu w umowie, który gwarantuje ci pewnie nawet nie wielkie wynagrodzenie w razie gdyby serwis
Mam 25% udziału w przychodach i dopisałem też kwartalne rozliczenie:
@hjkl: Chwila, chwila.
X tworzy narzędzie, przez co Y ma sprzedaż
Mogą być dwie sytuacje:
- jest sprzedaż
- nie ma sprzedaży
Warunki, które zaproponowała firma Y są takie:
- jak będzie sprzedaż to zjedziemy z prowizją (obawy autora wpisu)
- jak nie ma sprzedaży, to my oszczędzamy, bo przenieśliśmy ryzyko na X
W tym wypadku Y jest na pozycji wygranej
Tzn ty w sumie wiesz lepiej ile wynosi X.
Kiedyś miałem tego typu umowę bez minimalnego wynagrodzenia za duży projekt i żałuję. Zawsze szacowania są zbyt optymistyczne. Szczególnie, że ty tutaj się bardziej napracujesz, niż zleceniodawca i bez tego punktu może po prostu nagle stwierdzić, że jednak mu nie zależy tak bardzo na serwisie.
Jak pomysł się powiedzie, a X zażąda więcej to Y się wycofuje i tworzy coś podobnego z kimś innym już na pewniejszych dla siebie warunkach, a nie prowizji. A aspekt psychologiczny w postaci "i tak już wykonałem swoją pracę, więc zawsze lepiej jest dostać coś niż nic" w takich negocjacjach jest dość beznadziejny. Badania psychologiczne pokazują, że w takim wypadku