Z serii I came here to laugh not to feel :

Wracam dosłownie kilka minut temu do domu. Ciemna uliczka, w zasadzie pusto.
W oknach świecą się już wieczorne światła. Karpie w domach ubite, sałatki zrobione, mak na makiełki przemielony.

Wtem pod uliczną lampą wyłania się staruszka. Porusza się powoli, ledwo idzie. Jeszcze 20 metrów i będzie pod klatką schodową niskiego, osiedlowego bloku. W rękach niesie malutką, żywą choinkę.
  • 8
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Kto jutro spędza wigilię sam?


Który to już raz?

  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 1
@worldmaster jako dzieciak miałbyś problem dorwać się do miski bo najpierw jedli dorośli a dopiero na koniec, jak coś zostało to dzieci. Ewentualnie matka mogła jeszcze przygotować trochę w oddzielnym naczyniu ale to też różnie bywało ( ͡° ͜ʖ ͡°)
  • Odpowiedz
Przypomniało mi się, że jak byłem mały to nigdy nie wierzyłem w mikołaja, ale potrzebowałem na to jakiś dowodów, bo przecież prezenty pod choinką są. No to wymyśliłem genilany plan jak na 5 -latka, czyli położyłem się pod choinką ( ͡° ͜ʖ ͡°) Po pół godzinie mama mnie zawołała do drugiego pokoju, a ja jako mało dziecko zapomniałem o moim poświeceniu dla nauki i poleciałem do niej. Po
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

nsfw
Treść przeznaczona dla osób powyżej 18 roku życia...
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach