Kiedyś próbowałem być szybownikiem. Zrobiłem przelot 50 km do srebrnej odznaki. Na trasie z Leszna do Lubina. Pech chciał (a raczej moja p------a zachowawczość), że przy zajebistej cumulusowej pogodzie przy podstawie przynajmniej 1500 m wylądowałem w polu. (Powrót był pod dość silny – jak na Pirata – wiatr.) Więc przydupiłem. We wsi Krzyżowa. Pod Ścinawą. Tak czy siak pięćdziesiątka „obleciana”. Pozostało dużo wspomnień.
Na kanwie #klocuch






















Co do szybowców to Cię zmartwię. W zimę co najwyżej teoria i praktyka w przyszłym roku.
Jak masz wszystkie kończyny i widzisz czubek nosa to dostaniesz ( ͡º ͜ʖ͡º)