Wschód słońca / Sunrise: A Song of Two Humans (1927)
Reżyseria: Friedrich Wilhelm Murnau
Dzieło to wciąż do mnie przemawia siłą i intensywnością, a czyni to z taką maestrią, perfekcją oraz wirtuozerią formalną, że na przestrzeni dekad wróciłem do niego chyba już po raz trzeci czy nawet czwarty.
Mamy tutaj po mistrzowsku sportretowane ludzkie namiętności, mamy tu naprzemienną grę nastrojów, wręcz całą ich paletę: od niepokoju po radość i szczęście, jest też
Reżyseria: Friedrich Wilhelm Murnau
Dzieło to wciąż do mnie przemawia siłą i intensywnością, a czyni to z taką maestrią, perfekcją oraz wirtuozerią formalną, że na przestrzeni dekad wróciłem do niego chyba już po raz trzeci czy nawet czwarty.
Mamy tutaj po mistrzowsku sportretowane ludzkie namiętności, mamy tu naprzemienną grę nastrojów, wręcz całą ich paletę: od niepokoju po radość i szczęście, jest też



















Reżyseria: Martin Scorsese
Mamy tutaj lynchowski klimat niepewności, niepokoju oraz kafkowską bezsilność bohatera, a wszystko podkreślone rewelacyjną muzyką, której autorem jest Howard Shore. Tajemniczość i odkrywanie drugiego dna? Tak.
Mimo wrażenia chaosu, Scorsese na koniec porządkuje różne podjęte w filmie wątki, nie pozostawiając po seansie widza ze zbędnym bajzlem w głowie.
Obraz doskonale wpisuje się w moje filmowe estetyczne i formalne upodobania: wszystko tutaj jest tak, jak trzeba.
źródło: Zrzut ekranu 2025-08-15 084323
Pobierz@pod_sloncem_szatana: Masz rację, ten komedyjny wymiar filmu pominąłem (niesłusznie) w swojej króciutkiej recenzji, a skupiłem się na innych elementach.