Kolejne 30 minut na skakance za mną ;) Troszkę mnie już nudzi to skakanie. Do tego jak robię szybkie obroty to czasem jak zahaczy mi skakanka to głupim trafem "strzela" mnie w przedramię i zostawia ślad. Boli jak cholera.
Dziś również się nie poddałam i skakałam 30 minut. #skaczzwykopem
Nieźle mi idzie, to już 4 dzień. W sumie wyskakałam na razie 2h i 10 min.
Do celu jeszcze daleko... Łydki troszkę bolą, ale daje radę :)
620-30= 590
Dodatkowo pobiłam swój mały rekord. 1 dnia sprawdziłam ile zrobię skoków w 3 minuty wyszło, że 300. Dziś 3 minuty to już 410 podskoków. Może w końcu dobiję do 500.
Kolejne #skaczzwykopem już za mną. Kolejne 30 minut skakania za mną. Mam nadzieję, że w końcu się zmobilizuję i każdego kolejnego dnia dodam kilka minut. Np. 5. Dziś próbowałam, ale wstałam lewą nogą, więc olałam to.
Podjęłam wyzwanie! 30 minut dziennie na skakance! (Oczywiście nie rozłożone, po 5 minut co godzinę tylko ciągle przez 30 minut :P ) Od dziś do końca tego miesiąca, w sumie 24 dni. Czyli: 720 minut na skakance. Postaram się czasem skakać więcej, ale nie obiecuje sobie... Dziś po 30 minutach myślałam, że padnę na twarz i nie wstanę! :D
Lipnie, bo moje łydki powiedziały 'ała' ;< Ale na skakance za to 800. No i piękna gwiaździsta noc, widoczna droga mleczna, spadające gwiazdki (dokładnie dwie), ciekawe czy się życzenia spełnią... :)
400-10= 390
#skaczzwykopem
#skakanka