Obejrzałem wczoraj "Project Hail Mary" i czuję się oszukany. Liczyłem na coś podobnego do "Marsjanina", ale otrzymałem film sci-fi, który próbował być lekką komedyjką. W "Marsjaninie" też był pewien humor, ale wynikający z próbą radzenia sobie w ciężkiej sytuacji.
Oczywiście materiał źródłowy był całkowicie inny, w sensie, że książki były inne.
No i sam film został okrojony z całej ten naukowej otoczki, by nie odrzucić większości widzów, którzy chcieliby czegoś
Oczywiście materiał źródłowy był całkowicie inny, w sensie, że książki były inne.
No i sam film został okrojony z całej ten naukowej otoczki, by nie odrzucić większości widzów, którzy chcieliby czegoś




















Komentarz usunięty przez autora