Kilka lat temu, gdy mieszkałem jeszcze z rodzicami, przytrafiła się mi taka dziwna historia. Trochę straszna jak tak spojrzeć na to perspektywy czasu. Do rzeczy. Nastała noc, godzina po północy, wszyscy kładą się spać. Równiutko o godzinie 1:00 rozdzwania się telefon domowy. Po podniesieniu słuchawki głucha cisza. No ktoś robi sobie jaja, sprawdza czy dom pusty, centrala zwarcie puściła, nic nadzwyczajnego. Do czasu, aż po pół godzinie, równo o 1:30 znów dzwoni
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Wojado: Przeżyłam kiedyś coś podobnego, choć zdaję sobie sprawę z tego, że to brzmi niewiarygodnie... Miałam jakieś 15 lat, kiedy zadzwonił do mnie jakiś nieznajomy numer. Za pierwszym razem się rozłączyłam, odebrałam za drugim razem. W tle...ani oddechu, ani słów, cisza, ale taka, jakby ktoś dzwonił z jakiejś wielkiej sali (tak to sobie wyobraziłam), w której łatwo rozlegałoby się echo. Kilka razy pytałam kto tam, ale w odpowiadała mi na
  • Odpowiedz
@Wojado: Moja ś. p. bacia mówiła, jak kiedyś w środku nocy zadzwonił jej domofon - oczywiście nikt się nie odezwał jak podeszła. Na drugi dzień poszła odwiedzić swojego brata w szpitalu, okazało się, że zmarł w nocy. Babcia była przekonana że przyszedł się wtedy pożegnać.
  • Odpowiedz
Byliśmy umówieni z różowym na imprezę sylwestrową na 20. Dojazd na miejsce zajmuje ok. godziny. Wiedziałem, że i tak zacznie się szykować półtorej godziny przed samym wyjazdem (prysznic, makijaż, włosy), więc prewencyjnie przestawiłem jej zegarek w komórce pół godziny do przodu. To był dobry pomysł.


#logikarozowychpaskow #heheszki #logikaniebieskichpaskow #niemoje
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Schabowe w #poznan za darmo - okazja!

Witam,

oddam za darmo kotlety schabowe, wcześniej usmażone, następnie zamrożone (ok. pół kg, może więcej).

Zostały po świętach, a mnie nie zostało miejsca w zamrażarce, jednakże szkoda jest mi ich wyrzucić. Także jeśli ktoś ma >ochotę na pyszne schabowe lub zna kogoś kto by taka ochotę miał, zapraszam.

Gwarancja smaku!
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Moja narzeczona miała kiedyś lisa. Takiego na szyje. W mordzie miał klips, którym łapało się za kitę i nosiło tak spiętego nieboraka.
Mówiłem na niego "szalis".
Miała też zegarek na wisiorku. Taki otwierany. Wyróżniało go to, że był w kształcie sowy. Wiecie jak na niego mówiłem?
"Czasowa".
Zawsze kiedy wspominam te rzeczy to się śmieje sam do siebie.
A wiecie z czego się śmieję najczęściej?
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach