MUZEUM
Sławomir Mrożek
Zaginął nam pies i dziecko było niepocieszone, bo bardzo psa lubiło. Więc zabrałem dziecko do muzeum sławnego pisarza. Niech się rozerwie i podkształci przy okazji.
Kupiłem bilety wstępu, potem czekaliśmy, aż się zbierze grupka zwiedzających i przewodnik zabierze nas na pokoje pisarza. Bowiem pisarz umarł ze sto lat temu i muzeum to było jego mieszkanie, które zamieniono na muzeum.
Obok kasy było stoisko z książkami, które pisarz napisał. Książki jak książki, nic ciekawego.
Sławomir Mrożek
Zaginął nam pies i dziecko było niepocieszone, bo bardzo psa lubiło. Więc zabrałem dziecko do muzeum sławnego pisarza. Niech się rozerwie i podkształci przy okazji.
Kupiłem bilety wstępu, potem czekaliśmy, aż się zbierze grupka zwiedzających i przewodnik zabierze nas na pokoje pisarza. Bowiem pisarz umarł ze sto lat temu i muzeum to było jego mieszkanie, które zamieniono na muzeum.
Obok kasy było stoisko z książkami, które pisarz napisał. Książki jak książki, nic ciekawego.














