Też tak czasami macie, że czytacie coś, a wasz mózg przeszywają dręczące pytania i wyrzuty sumienia: Po co ja to czytam? Co to wnosi do mojego życia? Jaki w tym sens? Ja na przykład miałem tak wczoraj, kiedy zapoznawałem się z „Domami Poego i miejscami mu poświęconymi” autorstwa Lovecrafta. W tekście tym, jak tytuł wskazuje, ponurak z Providence wypisał wszystkie miejsca zamieszkania starszego i nieżyjącego już wówczas kolegi po fachu, a że
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Alky: Myślałem, że piszesz ogólnie o swoich preferencjach gatunkowo-rodzajowych.

A które u Lovecrafta to powieści, a które opowiadania? Bo tych, które ja czytałem, nie da się jednak moim zdaniem określić powieściami choćby dlatego, że nie spełniają warunku wielowątkowości.
  • Odpowiedz
@pod_sloncem_szatana: amerykańskie stowarzyszenie literackie definiuje "powieść" jako utwór ugułem powyżej 30k słów (
esej = 300
szkic = 300-3000
opowiadanie = 3k-17k
novella (nie ma polskiego odpowiednika – minipowieść? długie opowiadanie?) = 17k-30k
powieść=
  • Odpowiedz
Kiedy Henry Akeley (w opowiadaniu „Szepczący w ciemności”) dokupował kolejne psy w krótkich odstępach czasu, pomyślałem, że kiedyś to było, a dzisiaj już nie jest, bo dzisiaj przecież zaraz jakieś Towarzystwo Zapobiegania Okrucieństwu wobec Zwierząt by się nim zainteresowało, a potem przeczytałem, że jakiś mieszkaniec Dunwich (w opowiadaniu „Zgroza w Dunwich”) chciał złożyć skargę na Whateleyów do Towarzystwa Zapobiegania Okrucieństwu wobec Zwierząt za składanie krów w ofierze.

#lovecraft #horror
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@spiegelglas: U Houellebecqa wszyscy są na swój sposób zaburzeni. Michel – jak pozostali w powieści – też był cząstką elementarną, samotną monadą, tyle że uciekł w naukę.

Sporo fragmentów u Francuza rzeczywiście zahacza o blackpiil, ale nie czuję, żeby pisał o kobietach z jakimś żalem czy z niechęcią. Bardziej kładzie nacisk na uwarunkowania kulturowe jako źródło zaburzeń i problemów w relacjach niż na płeć jako taką. Zwykle w powieści pojawia
  • Odpowiedz
@pod_sloncem_szatana: napisales o jednowymiarowosci. Myśle ze autor pokazał absurd wojny z każdej strony, ta karykatura wg mnie miała służyć właśnie temu by pokazać, że w głębi, pomimo haseł, rozkazów nikt tak naprawdę nie chciał walczyć.
Jak górnolotne hasła o tworzeniu historii nijak się mają do ludzi którzy piszą te historie od podstaw. Dla żołnierza USA wg mnie to było bardzo widoczne bo przecież przylecieli na inny kontynent by walczyć w
  • Odpowiedz
via Wykop Mobilny (Android)
  • 5
@pod_sloncem_szatana:
Jakkolwiek nie mogę się zgodzić z oceną, to jednak cenię argumentację opinii. To miła odmiana, przeczytać składną, spójna opinię, z którą po prostu mi nie po drodze ( )
To jednak pewien strumień świadomości z niezaprzeczalną nutą pacyfizmu, z którą było mi bardzo po drodze. Ciekawy jestem jak bym dziś to odebrał
  • Odpowiedz
@wiecejszatana: > Nic mi do tej religijności

No nie wiem, nie wiem, czy rzeczywiście nic. Rzut oka na na Twoją wykopkową twórczość pozwala stwierdzić, że sprawy religijne to w Twoim wypadku coś więcej niż hobby – to istne fiksum dyrdum. Dlatego jeśli przez mój wpis nieostrożnie dodałeś „Nadberezyńców” do listy dzieł wartych przeczytania, uprzejmie ostrzegam, że autor to arcy-Polak i katolik, a książka ta jest tego wyraźnym świadectwem. Mało tego, ponurą
  • Odpowiedz
„Don Kiszot"

Kie­dy Don Ki­szot wę­dro­wał przez świat...
Aka­cja – ja­błoń – czar­ne wąsy w wi­nie –
Wciąż świsz­czał za nim okrut­ny bat,
Msz­czą­cy się sro­go na chu­dej ośli­nie.
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach