Kobieta na tle Wielkiego Ludowego Domu Nauki w Pjongjangu. Jest to największa biblioteka w kraju, gdzie oprócz czytania różnego rodzaju książek i gazet obywatele mogą korzystać z komputera (chociaż naturalnie bez dostępu do internetu), oglądać filmy, słuchać muzyki.
W budynku tym odbywają się też różnego rodzaju zajęcia dydaktyczne, min. nauka języków obcych.

#koreapolnocna #koreanka #jemprzeciez <- mój tag o Azji
kotbehemoth - Kobieta na tle Wielkiego Ludowego Domu Nauki w Pjongjangu. Jest to najw...

źródło: comment_9DybhYjR104dquhLvcEp3Z7406WAA0gN.jpg

Pobierz
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 4
@Arogancky tak, to jeden z punktów wycieczki. Nikt jednak do końca nie wiedział czy ludzie których spotkaliśmy w środku faktycznie byli tacy chętni się dokształcać, czy byli to jacyś mniej lub bardziej postawieni ludzie.
  • Odpowiedz
@kotbehemoth: @Dambibi: no ja własnie też sobie przypominam jakiś dokument o tym i pamiętam że było wspominane o benzynie przy okazji pieczenia chyba kiełbasek, to jeszcze śmieszniej niż nafta ( ͡° ͜ʖ ͡°)
  • Odpowiedz
  • 1
@ff_91 kurna najpierw myślałem, ze to komentarz do zdjęcia w Chinach.
W Korei czułem mały stres na granicy. A tak to czułem się całkowicie bezpiecznie. Wpis dodałem o moich wrażeniach - tam też ten temat poruszam.
  • Odpowiedz
  • 2
@MondryPajonk tyle, że normalnie mało okazji. Pierwsze pytanie przewodników było czy ktoś z nas mówi po koreańsku. Niby pytanie z ciekawości ale podejrzewam, ze jak ktoś by się przyznał to by go mieli na oku.
Jedyna okazja, że byliśmy sam na sam z lokalsami to było w parku wodnym. Ale podejrzewam, że nawet nie chcieliby z nami gadać w tak publicznym miejscu.
  • Odpowiedz
@MondryPajonk: Interakcje ze zwykłymi ludźmi są rzadkie, ale nie niemożliwe. Zależy od miejsca i kontekstu.
Jak mówił @kotbehemoth w parku wodnym można się z nimi pobawić. Ale to nie jest miejsce do prowadzenia rozmowy tylko raczej do krótkich wygłupów. Są różne sytuacje jak na przykład wspólny mecz w piłkę, spotkanie gdzieś na trasie, na plaży. Wszystko mimo wszystko ograniczone przez brak znajomości angielskiego. Z dzieciakami dużo gadałem oraz byliśmy
  • Odpowiedz
  • 58
@Singularity00 jasne, rozumiem. Bieda tak, do pewnego momentu. Jak palisz cygara ze znajomymi na laweczce to faktycznie możesz być szczęśliwy, nawet jak nie masz auta czy nowego TV. Ale jak musisz pracować 6 dni w tygodniu przerzucając kamienie i za to dostajesz trochę ryżu oraz prać ciuchy w kałuży to już trochę inna sytuacja.
  • Odpowiedz