Obudziłem się o 3:15, wypchnięty z łóżka przez dziecko. Już miałem zamknąć oczy i położyć głowę na poduszce, gdy jeszcze z raz spojrzałem na zegarek... jednak była 4:15. Grzechem byłoby nie skorzystać (ʘ‿ʘ) więc szybko się zebrałem, ubrałem, nakarmiłem sierściuchy i przed domem stałem gotów do boju już kwadrans przed piątą.
Zimno. Niby na termometrze 10°C, niby chmur brak, wilgoci ani śladu -








Ech kurna, tak zaspać! Miałem wstać o 5, wybiec o 5:30... obudziłem się o 6:10 ヽ( ͠°෴ °)ノ
Gdy o 6:30 stanąłem przed domem, było już 11°C - niby ciepło, ale jak się tylko weszło w cień to już niespecjalnie przyjemnie się robiło.
Ze względu na późną porę i plany wyjazdowe musiałem odrzucić dalszą podmiejską trasę i tylko poślizgałem się po obrzeżach Krakowa. Nie
źródło: comment_a22aNl4h3Q2AHFtPL237H6yfCkfH1Bqi.jpg
Pobierzźródło: comment_FzVOYPMLgtsVGOL7cb5OwcIzwZ0qk1pt.jpg
Pobierz