Wpada ojciec do domu i krzyczy do swoich synów:
-Krowę ukradli!
Na to najstarszy:
-Skoro krowę, to pewnie był to jakiś konus...
Średni powiedział:
-Jeśli to konus, to pewnie z Mikołajowic...
-Krowę ukradli!
Na to najstarszy:
-Skoro krowę, to pewnie był to jakiś konus...
Średni powiedział:
-Jeśli to konus, to pewnie z Mikołajowic...





























Dowódca kompanii wzywa do siebie chorążego.
- Słuchajcie, szer Mirkowskiemu zmarł ojciec, trzeba mu o tym jakoś delikatnie powiedzieć - oznajmił dowódca marszcząc przy tym czoło.
- Tak jest! - chorąży zasalutował i odszedł zwołać apel.
Na placu zebrała się kompania.