Przychodzi facet do sklepu:
- Fobry. E fyfą?
Sprzedawca myśli, myśli... i woła kierownika do pomocy.
- Dzień Dobry. Czego pan sobie życzy? - Fyfą
Kierownik myśli - "Obcy język to to chyba nie jest, facet pewnie po prostu sepleni. Zawołam magazyniera co ma taką samą wadę wymowy, powinni się dogadać". Woła więc magazyniera:
- Fobry - Fobry, e fyfą? - Ema
- Fobry. E fyfą?
Sprzedawca myśli, myśli... i woła kierownika do pomocy.
- Dzień Dobry. Czego pan sobie życzy? - Fyfą
Kierownik myśli - "Obcy język to to chyba nie jest, facet pewnie po prostu sepleni. Zawołam magazyniera co ma taką samą wadę wymowy, powinni się dogadać". Woła więc magazyniera:
- Fobry - Fobry, e fyfą? - Ema





















źródło: comment_h51bTyD4RsMSrQHZHOlFW0lme1yBEogb.jpg
Pobierz