Ale śmieszka spotkałem w drodze do #pracbaza

Stoję w autobusie, jedną ręką na mirko, drugą w kieszeni w poszukiwaniu gumy. Wyjmuję, skierowuję opakowanie do ust i wyciskam gumę. Swoim bliżej niedookreślonym talentem, guma odbiła mi się od zębów i nastąpiło zwolnienie. Leci, leci... myślałem, że trwa to wieczność, chciałem złapać, ale ciało nie reagowało, upadła guma na podłogę autobusu. Stoję i się na nią patrzę. Nagle jakiś dziadzio (+80lvl)
- NO ŁAP
  • 24
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@wczoraj: a w czym niby gapienie się a autobusie w smartfona jest gorsze od gapienie się przez okno? Taka głupia moda ostatnio nastała, że trzeba krytykować siedzenie w telefonie nawet w autobusie czy poczekalni. I nie mówię tutaj o używaniu telefonu podczas spotkania towarzyskiego.
  • Odpowiedz
Przychodzi facet do baru i zamawia kieliszek wódki i połówkę cytryny. Wypija, zagryza cytryną. Potem zamawia jeszcze jeden kieliszek wódki i jeszcze jedną połówkę cytryny. Wypija i zagryza cytryną. Powtarza to kilkakrotnie. W końcu barman pyta:
- Pan jest kolejarzem?
- Tak, skąd pan wie?
- Bo ma pan czapkę kolejarza.

#heheszki #czystyubaw #suchar
  • 12
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Kobieta poszła na zakupy. Podchodzi do kasy, sprzedawca nalicza ceny za poszczególne artykuły: mleko, wędlina, warzywa, mydło, jakiś sok, karma dla kota, kilka par majtek...
Nagle kasjer pyta:
- Pani nie ma męża, prawda?
Nieco zdziwiona z początku kobieta, uśmiechnęła się i odpowiada:
- Faktycznie, nie mam, a jak pan się domyślił?
- Bo ma pani wyjątkowo brzydki ryj.
  • Odpowiedz
Przepisy znalezione na blogach w necie to dla mnie jakiś fenomen ( )
Wstępy to zazwyczaj historia spod znaku #czystyubaw

Musiałam znaleźć ekspresowy przepis, ponieważ odwiedzili mnie niespodziewani goście. Rzadko się zdarza, że nie mam w domu żadnego ciasta, ale tak się akurat złożyło. Na szczęście moja książeczka to prawdziwa skarbnica. Od razu wpadł mi w oko przepis na kakaowe muffinki z pysznym nadzieniem z białej
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

napisze wam pewna historie. Mamełe jakiś czas temu robiła kotleta na obiad i się zoorientowała że nie ma nic do ziemniaków, więc pożyczyła od swojej sąsiadki mieszkającej obok buraczki w słoiku.


dobra, mamełe odkręciła słoik a te buraczki wykipiały na zewnątrz słoika. pierwszy raz coś takiego widziałam. wystawały z 1,5 cm ponad słoik. xD Nałożyłyśmy se i te buraczki były skiśnięte. No skisły tej babce. Dobra kij nie jadłyśmy tego.

I następnego dnia ta
  • 14
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach