@Opornik: Akurat OPA nie została przejęta przez katolików, tylko trolli z grupy Wrogowie Wolności. Grupa ta składała się raczej z lewaków. Ale ateusze łapali zarzutki jak p------i.
@jedrzej-z-wadowic: Dlatego nigdzie nie pisałem że przez katoli... A czy lewaków... Nie wiem, chyba nie do końca, no cóż, w każdym razie zabawa była przednia. :)
Mirki i mirabelki z pod tagu #ateizm. Naszła mnie taka myśl ilu z was ma dzieci i ilu z was rzeczywiście ich nie ochrzciło, nie zrobiło lub dopiero nie zrobi im komunii i jak im to wtedy tłumaczycie. Po drugie jak bardzo jedzie po was rodzina? Zakładam, że większość z was była wychowana przez rodziców katolików.
@Dyktus: mam dwoje dzieci, rodzina (z obu stron) zniosła to ciężko, były próby nacisku, płacze i awantury, szantaż emocjonalny i inne takie. Uciszyli się dopiero po radykalnym "nasza sprawa, nie życzymy sobie komentarzy ". Wiem że nadal mają żal, moi rodzice czasami o to jeszcze marudzą, teściowie tylko się modlą czasem za nas ;) Dzieci na razie są za małe żeby im coś tłumaczyć. Planujemy opowiedzieć o zwyczajach katolickich (i
@Dyktus: my mieszkamy w dużym mieście więc liczę że moje dzieci nie będą jedyne nie chodzące na religię i nie idące do komunii. Dzieciom wytłumaczymy dlaczego nie idą. Myśleliśmy też żeby w okresie komunijnym zorganizować jakąś fajną atrakcje dla dzieciaków - coś w stylu weekendowego rodzinnego wyjazdu na obóz z konkursami ;)
Od razu zaznaczam że nie chcę nikogo obrazić. Liczę że odpowie mi jakiś rozsądny człowiek o innej filozofii życia niż ja. Mam pytanie do ludzi niewierzących w Boga i w istnienie życia po śmierci. Co daje Wam siłę by żyć? Co nadaje mu sens? Co sprawia że rano, budząc się, macie chęć wstać i pchać dalej ten wózek? OK, rozumiem że można mieć dobrą pracę, samochód, piękne wysportowane ciało, zgraną i kochającą
@mbwwr: A ja z kolei nie potrafię zrozumieć, jak można żyć z myślą i nadzieją, że ktoś gdzieś tam jest jakiś wyimaginowany bożek, do którego trzeba się modlić, chadzać do świątyni co niedzielę z nadzieją, że jak zemrzemy, to nasze ciało magicznie prze-teleportuje się do nieba/piekła, albo coś w tym stylu.
@Xalimer: Ta sinusoida odnosi się bardziej do nurtów w literaturze etc, niż do rzeczywistego postępu nauki czy techniki. W romantyzmie żyli Gauss, Hamilton czy Riemann, jedni z największych matematyków wszechczasów, w fizyce mamy Faradaya, Ohma, Maxwella. To że grupka poetów i literatów pisała sobie w takim, a nie innym stylu, nie znaczy że od razu całe społeczeństwo tak żyło i rozumowało. To trochę tak jakbyś chciał opisać współczesność jedynie przez
@pan-bartolomeu-dias: Przecież podbój Ameryki przez Hiszpanów nie był spowodowany chęcią ewangelizacji, poza tym tak wielu Indian dobrowolne przyjmowało chrzest.
Zmarł Tomasz Kalita, był rzecznik SLD Jest przykładem osoby zaczynającej głęboko wierzyć po wykryciu ciężkiej choroby. Zawsze zastanawia mnie w takich wypadkach ta zmiana. Tz rozumiem że gdy śmierć jest blisko to ze strachu zaczyna się wierzyć, ale będąc zdrowym także wie się o nie uchronnej śmierci. Wygląda na to że decydujące jest myślenie chłodne i myślenie emocjami. Nie zmieniają się przecież argumenty i dowody. Zmienia się tylko stan psychiczny. Mawiają że
@Boltooon: Z jednej strony masz protestantyzm, który przez swoją sprzeczną wewnętrznie, 500 letnią zasadę Sola Scriptura musiał w końcu dojść 150 lat temu do takich absurdów jak fundamentalizm biblijny
Z drugiej strony stanowisko Kościoła, który od początku traktuje Pismo Święte dosłownie tylko w sensie teologicznym. Np. Ojciec Kościoła Orygenes pisze w II(!) wieku w dziele "O zasadach" Księga IV. Rozdział 3
Czyż znajdzie się˛ taki prostak, który by sądził, że