@JezusySandala: https://www.plotaroute.com/route/959266 - ale nie da się zgubić, wszystko oznakowane. To wersja z pełną pętlą czyli konkretnym podjazdem na Osice, do tego sam początek pojechałem źle - lepiej startować z okolic przystani Harnaś.
Sezon na długie dystanse powoli dobiega do końca, a że pogoda ostatnim czasem jest dość łaskawa, wypadało zaakcentować ten koniec. Na początku tygodnia sprawdzam wstępne prognozy pogody: ma nie padać, temperatury w miarę, ale ma wiać z południa. W planach od dłuższego czasu był Olsztyn, który pasuje do kierunku wiatru idealnie, więc nie pozostaje nic innego jak zacząć układać trasę i znaleźć chętnych na wspólny wyjazd.
Sam to praktykuję i namawiam każdego rowerzystę: Dla własnego bezpieczeństwa, szczególnie w mieście, poruszajcie się możliwie blisko środka swojego pasa, tak żeby samochód który chce was wyprzedzic musiał poczekać na wolny pas przeciwny, co automatycznei skutkuje tym, że zachowuje należyty bezpieczny dla was odstęp od roweru. Jak się jedzie przy krawedzi, to duża część dzbanów w autach wyprzedza na centymetry, często przy dużych prędkościach. To że za wami
No i wczoraj po południu dotarłem! :) Ponad 950 km z czasem 54:45. Po noclegu 3h w kapliczce na siedemsetnym kilometrze siły wróciły i pozostałe górskie 250 km poszło elegnacko! Kolejne ciężkie podjazdy z uśmiechem na ustach choć Gliczarów i Rdzawka już solidnie bolały ;) Przesunąłem się w tym czasie o prawie 20 oczek w klasyfikacji, tak dobrze dawno mi się nie jechało.
@byczys: @Blahblahaa: ta kapliczka jest bardziej zadbana niż dom za nią. Powinni wynajmować turystom jako M1. Jakie obróbki blacharskie, rynny! Gratuluję świetnego wyniku mimo problemów!
TL;DR nie ma takiej potrzeby. Co smutne policjanci trwali w uporze przy swojej błędnej interpretacji przepisów. Co miłe są też inni policjanci jak ten z obrazka poniżej, który wybrał się sam radiowozem, sprawdził jak wyglądają tam znaki i odpisał mi, że mam rację (moja historia).
Cel pierwszej trasy wioski Ruchna i Ruchenka (comedy genius), tam dawny majątek rodziny Łubieńskich, zabytkowy park dworski. Dalej rezerwat przyrody Kantor Stary, powrót do domu przez Puszczę Kamieniecką.
Druga trasa tereny gminy Grębków i chillout na Liwcem.
Dwór spalony na wojnie, z folwarku głównie ruinki po PGR powojennym, podobno wyjątkowy park dworski w całości zaprojektowany przez cenionego Waleriana Kronenberga, też mocno zaniedbany ( ͡°ʖ̯͡°)
@anthoris: Dobra strona z praktycznie wszystkimi zabytkami naniesionymi na mapie. Z tymi oficjalnymi zabytkami wpisanymi w rejestr. Z drugą grupą, innych ciekawych miejscówek, czy fajnych przyrodniczych punktów, to już jest trochę trudniej i mocniej trzeba się naszukać.
@relatively_final: czemu ścieżka nie może być na drodze wydzielina jak to jest w wielu krajach tylko musi być połączona z chodnikiem. Gdzie tu logika??
Kiedy terapeutka powiedziała mi, że naprawdę nie muszę nikomu udowadniać ile jestem w stanie przejechać ( ͡°͜ʖ͡°) otworzyła mi się jakaś dziwna zapadka i wychodzi na to, że granice naprawdę leżą nie gdzie indziej niż w głowie. Tym samym wpadła kolejna lipcowa życiówka poprawiona na 543km i to tak naprawdę niechcący!
Ogólnie to ni w ząb nie pasowało mi jechać przez ten Rzeszów i
@Noxgate przy odrobinie chęci i wprawy bez zarzynania się robi się 600km w 24h nawet solo. W grupie, szczególnie ci co jadą z tyłu, jest sporo łatwiej.
Gdy ja zrobię 60 to już ledwo żyję xD
@Noxgate: nawet nie wiesz jak łatwo poprawić swoją formę. @edicsson w tym roku bodaj w marcu jechała ze mną 200km i chciała p--------ć rowerem i nigdy
bo to za mocno wieje albo za gorąco i ciągle kończy się na 50-60, a na początku września mam zamiar 150 przejechać i trochę się cykam że nie spełnie planu ;(
@Norciu: pocieszę Cię, że sam sobie piszesz scenariusz "porażki" (w dużej przenośni) i zarówno rozwiązanie tegoż problemu. 90% to głowa. No i jazda w grupie też pomaga. Solo ten dystans zrobiłoby pewnie 3-4 osoby. Bo po 300km nawet przy
Urlop należy zacząć z przytupem, zatem na zaproszenie Rowerowego Krakowa zabieram się z chłopakami i dziewczynami do Stolicy. Przez Rzeszów... Jadąc na rowerze z samego Jaworzna. Po drodze sporo przygód i wrażeń które pozostawiam wspomnieniom swoim i współtowarzyszy tej jakże epickiej pedalady.
A w skrócie: Start z Jaworzna, będąc dość tęgo przeziębionym, na rowerze o 3:16 rano w sobotę (pobudka równo o 2:00)