Mam kierowcę, 41 lat, którego staram się trzymać dość twardo. Uczę go po prostu, by za każdym razem jak tylko coś jest nie tak, to żeby nie płakał, tylko starał się ból przezwyciężyć i zachować spokój.
Pewnego razu, jesienią, wracamy z padoku, wchodzimy do kamienicy w Monako i mój Robert, jako kierowca z krwi i kości mówi:
- mierz mi czas do drzwi - i zaczyna wbiegać po schodach na złamanie karku.
Znikł mi z
Pewnego razu, jesienią, wracamy z padoku, wchodzimy do kamienicy w Monako i mój Robert, jako kierowca z krwi i kości mówi:
- mierz mi czas do drzwi - i zaczyna wbiegać po schodach na złamanie karku.
Znikł mi z













źródło: c0f68b01802f3945e071940573156218a720f14bdd3489a4a3256d6dca255f78
Pobierz