Czemu niby wszyscy "biją na alarm" w kwestii niskiej dzietności, podczas gdy to tak naprawdę nie jest problem dla przeciętnego obywatela?
Od lat media i politycy straszą nas „katastrofą demograficzną”. Spadająca liczba urodzeń to, rzekomo, zagrożenie dla gospodarki, społeczeństwa, a nawet cywilizacji. Ale czy na pewno? Dla kogo właściwie ta „katastrofa” jest katastrofą? Bo z punktu widzenia przeciętnego obywatela… sprawa wygląda zupełnie inaczej.
System emerytalny jest rzeczywiście w opałach - to fakt. Ale to
Od lat media i politycy straszą nas „katastrofą demograficzną”. Spadająca liczba urodzeń to, rzekomo, zagrożenie dla gospodarki, społeczeństwa, a nawet cywilizacji. Ale czy na pewno? Dla kogo właściwie ta „katastrofa” jest katastrofą? Bo z punktu widzenia przeciętnego obywatela… sprawa wygląda zupełnie inaczej.
System emerytalny jest rzeczywiście w opałach - to fakt. Ale to









Przeciez te pajeety