@kiedys: Opis zabiegu nadal mam w głowie i budzę się z krzykiem w nocy. Poczekam aż medycyna pójdzie do przodu na tyle, że takie wady będą poprawiane tabletkami. ( ͡°͜ʖ͡°)
Teść jest weterynarzem i często przychodzą do niego (w zdecydowanej większości kobiety) osoby ze zdrowymi psami/kotami do uśpienia. Na pytanie "dlaczego chce Pani uśpić zwierzę?" odpowiadają przeważnie:
- "bo mi się urodziło dziecko i zwierzę przeszkadza", - "bo nie czasu się nim zajmować", - "bo wyjeżdżam", - "bo się znudził",
Mało ostatnio piszę. Słowa się nie układają. Mimo iż pomysłów mam sporo, mimo iż wydają się one ciekawe, to po spisaniu... No cóż, okazują się nudne. Może to spokój ducha nie pozwala mi układać zgrabnych zdań, może to skupienie na chęci rozwoju w innym kierunku...
Rysunki jednak... one mnie zaskakują. Pomysły są klarowne, przemyślane. Takie o... codzienne, zwykłe, jak moje historie.
Powoli dochodzę do wprawy. Ręka drży już mniej, linie są sprawniejsze. Uczę
Dzwoni telefon, wyświetla się kontakt: Ulica 27. Dzwoniła pani H., starsza, przemiła kobieta. Ma mój numer, bo czasami załatwiałem dla niej jakieś sprawunki. A to kupiłem po drodze chleb, a to gazetę, a to informowałem czy emerytura już jest.
Nieoficjalnie mowi sie, ze listonosze sa na L4. Ktos mieszka w Kowarach i moze powiedziec jak duzy to UP? Jestem ciekaw czy to przypadek, czy jakas zorganizowana akcja ( ͡°( ͡
Stoję w kolejce do sklepie. W sklepie w którym jestem dobrze znany. No cóż, zatrzymuję się tam na papierosa i energetyk prawie codziennie od 7 lat. Tak więc stoję w tej kolejce, przede mną pani, która była właścicielką wózka dziecięcego z chłopcem w środku. Wózek z chłopcem stali nieopodal kolejki. Pani robi zakupy, zapowiada się, że chwilę to potrwa a kasa tylko jedna. Czekam pokornie ale kątem oka widzę, że
Siedząc ze swoimi przyjaciółmi i rozmawiając o naszych motoryzacyjnych marzeniach przypomniała mi się historia o panu A. i jego białej Zastava 101.
Pana A. poznałem gdy zaczynałem swoją przygodę jako Listonosz. Był to człowiek bardzo dystyngowany, oschły w relacjach z ludźmi i bardzo małomówny. Pan A. miał żonę, którą jak się później okazało, kochał bardzo i cierpiał z powodu jej choroby.
Jak co miesiąc o tej porze zmierzałem do domu pani D. Podchodzę do bramki. Naciskam dzwonek. Otwierają się drzwi domu. Córka pani D. macha, że mogę wchodzić. Mijam uwiązanego do budy psa. Ujada przeraźliwie. Dobrze ci tak - myślę sobie, bo to bydle już nie raz przyprawiło mnie o zawał gdy biegło w moją stronę. Wchodzę po niewysokich betonowych schodach. Naciskam klamkę i śmiało wchodzę do środka. - Ja do
Wszedłem przez furtkę. Minąłem żywopłot, z jeszcze kwitnących mirabelek, i udałem się na tył domu, gdzie znajdowało się wejście. Aby dostać się do drzwi, trzeba pokonać kilka betonowych schodków i piękną drewnianą werandę, na której zawsze stoi stolik i trzy krzesła. Pani G. lubi gości i gdy pogoda jest przychylna, tam właśnie ich przyjmuje. Nie raz spotykałem ją właśnie w tym miejscu, gdy wraz z koleżankami raczyły się popołudniową kawą
- ... i 1500 - powiedzialem po odliczeniu. - Ale jak to? Bez koncowki? Bez groszy? - zapytala zawiedziona pani L. - To jak ja panu resztowke dam? - Pani L. nie trzeba. - Zawsze daje i tak musi byc - odwrocila sie do mnie plecami a ja zaczalem zbierac sie do wyjscia - To niech pan przynajmniej wezmie to.
@szymon_jude: o ile sami sobie je biora. Co kto robi ze swoimi pieniedzmi to jego sprawa. Ja wydaje co do grosza a to, ze ktos ma ochote dac mi napiwek to hej, jego sprawa.
Siedze sobie wlasnie na szkoleniu BHP. Prowadzi je mlody koles a nie jakis prlowski beton.
Zamiast przedstawiac nam suche regulki i pojecia, koles przedstawia i omawia konkretne wypadki przy pracy. Okazuje sie, ze jest mnostwo sposobow na uzyskanie odszkodowan z tytulu wypadku w trakcie pracy.
koles przedstawia i omawia konkretne wypadki przy pracy
@Old_Postman: U mnie na szkoleniu facet przytoczył historię sprzątaczki, która wypadła z okna na pierwszym piętrze. Nic poważnego jej się nie stało, tylko złamana ręka, ale ZUS nie dał jej odszkodowania, bo uargumentował to, że droga na którą upadła nie jest już terenem firmy, a o miejscu wypadku nie decyduje miejsce jego początku, a miejsce, gdzie dzieje się krzywda, więc wypadek nie
@Old_Postman: @TheMan: ciotka mojej żony - pani listonosz :) wróciła do domu, przebrała się i schodząc ze schodów tak niefortunnie upadła, że złamała kość podudzia. Świadoma, że w tej sytuacji nie ugra odszkodowania pracowniczego, przeczołgała się do domu, przebrała(!) w ubranie służbowe i dopiero wezwała pomoc. I rzeczywiście dostała jakieś tam odszkodowanie. Było to kilkanaście lat temu.
Mój urząd dopadł kryzys. Kryzys jakiego jeszcze nie było. Może on sparaliżowac naszą pracę, utrudnić doręczanie przesyłek, zdezorganizować wszystko.
Dopadł nas kryzys gumek recepturek. W magazynie nie ma, dostawa się opóźnia. Tyle lat pracuje a sytuacja jeszcze nigdy nie była tak poważna.
Pewnie zastanawiacie się dlaczego to taki problem. Otórz gumki są niezbędne do tworzenia wiązanek listowych. Każdy listonosz tworzy taki aby listy mu sie po torbie nie walały. Bez tego genialnego wynalazku praca
@Old_Postman: Poczta Polska systematycznie codziennie organizuje w jednym urzędzie pocztowym deficyt gumek żeby sprawdzić kiedy o tym napiszesz. LOKALIZUJOM CIE GUMKAMI RECEPTURKAMI. NIE DAJCIE SIĘ ZAGUMKOWAĆ LEWAKOM!!!!!!!!!1
#dziewczynybeztabu
źródło: comment_oYGtr8TAIVCwokEAT7g2Mdt1R46ysjmZ.jpg
PobierzKomentarz usunięty przez moderatora