W sumie spać nie mogę, to opowiem Wam drogie Mireczki historię o mojej ucieczce z psychiatryka.
Miałam wtedy 17 lat i trzeci miesiąc pobytu na oddziale młodzieżowym w Garwolinie. Powód pobytu nie jest istotny, ale zastrzegam, że żadną poważna wariatką nie byłam. Zbliżał się już ten 3 miesiąc pobytu, a we mnie narastała coraz to większą nuda. Wszystko kontrolowane, posiłki o stałych godzinach, raz na trzy dni wypad na miasto z opiekunem,
Miałam wtedy 17 lat i trzeci miesiąc pobytu na oddziale młodzieżowym w Garwolinie. Powód pobytu nie jest istotny, ale zastrzegam, że żadną poważna wariatką nie byłam. Zbliżał się już ten 3 miesiąc pobytu, a we mnie narastała coraz to większą nuda. Wszystko kontrolowane, posiłki o stałych godzinach, raz na trzy dni wypad na miasto z opiekunem,
@innigri:
hehe
Powód pobytu nie jest istotny, ale zastrzegam, że żadną poważna wariatką nie byłam
Zaczęły się ogniska po prysznicem, bitwy na poduszki, robienie ślizgawek w łazience, spanie na korytarzu i egzorcyzmy w sali od zajęć grupowych
hehe
- konto usunięte
- perezque
- Wyrewolwerowanyrewolwer
- innigri
- galonim
- +107 innych
zastrzegam, że żadną poważna wariatką nie byłam
Zaczęły się ogniska po prysznicem, robienie ślizgawek w łazience, egzorcyzmy w sali od zajęć grupowych
@innigri:













Jak na oddziale intensywnej psychiatrii skutecznie rozprawić się z parszywym złodziejem.
Na oddziale wspólnie ze mną, Anią i pierdyliardem większych lub mniejszych świrów żył sobie Rafał, którego ze względu na osobliwą aparycję nazwaliśmy Szczurkiem. Szczurek już nie jeden psychiatryk zwiedził