15 grudnia to Międzynarodowy Dzień Herbaty. Pochodzenie słowa, określającego ten bodaj najsłynniejszy napój dzieli się na dwie odnogi: pochodne południowochińskiego "te" oraz pochodne północnochińskiego "cha" ("cza"). W rzeczywistości oba słowa określają dokładnie to samo, chodzi tylko o różnice dialektowe. Jednak to, w jaki sposób nazywa się herbatę w danym języku, mówi nam całkiem sporo o tym, skąd dany naród nabył kulturę jej picia. Infografika poniżej w uproszczony sposób przedstawia nam tę zależność
@Lifelike: Kilka lat temu bywałem w delegacji w małym hotelu w Hadze (dokładniej to chyba w Scheveningen). Prowadziła go taka mała Filipinka, może Tajka - no generalnie gdzieś z tamtych rejonów. Jak na śniadaniu był mniejszy ruch, to się zgadaliśmy, że jakaś jej babcia czy prababcia była Polką. I że była w Polsce kiedyś (jeszcze za komuny) i że to co pamięta najbardziej, to że wszyscy ciągle pili herbatę. Bardzo
Sałata lodowa, burger x2, ser panierowany w kruszonych chipsach ze skórek wieprzowych (polecam taki w krążkach do grillowania, latem był wszędzie teraz trzeba szukać w dużych marketach, ja wzięłam topiony w plastrach i za bardzo się rozpływa, trzeba szybko smażyć), jalapeño, prażona cebulka i majo z jalapeño.
Czyli KETO DRWAL BEZ BUŁKI i stania na drive pół godziny ;)
@Triplesix @Opanie W smakuj prawie jak te w Gruzji :) Roboty trochę jest, robiłem pierwszy raz. Trochę źle posklejałem i z niektórych podczas gotowania powypływał bulion. Na przyszłość zrobię parę większych, mniej zachodu z lepieniem. Powtórzę zapewne na dniach:)
Pozdrawiam ludzi którzy to jedzą xD Jeden raz się skusiłem na #fastfood konkretnie na #kfc i zamówiłem "grandera", no ale musiałem połowę wyrzucić bo myślałem że mi wypali język i całe trzewia. Będziecie mieli wypalone jelita za 20 lat wszyscy którzy to jecie xD
@Goronco: Nie jestem jakimś fanem ostrości, nie zalewam sobie wszystkiego ostrymi sosami ale do potraw dodaje szczyptę płatków chili czy odrobinę pieprzy cayenne, ale grander dla mnie nie jest ostry. Taki normalne aby każdy mógł zjeść. Ostrość na poziomie pikantnego keczupu. Nawet różowa je bez narzekania.
酸菜鱼 czyli dosłownie tłumacząc ryba z kiszonką. Talerz o średnicy jednego metra, więc to najmniejsza porcja, dla dwóch osób. W zestawie grzybki 金针菇(Wikipedia tłumaczy je jako Płomiennica zimowa) i tofu.
Cena: bardzo tanio, bo ryby, grzybków i tofu było bardzo dużo, za dwie osoby wraz z ryżem i napojem wyszło niecałe 50zł (79¥)
@Mortadelajestkluczem: zobacz w jakiejś piekarni-mięsnym typu Dubielak, Albrechczyńscy, albo innych okolicznych. Może to nie to, co domowe, ale w niektórych małych piekarniach też można znaleźć dobre wyroby.
Pochodzenie słowa, określającego ten bodaj najsłynniejszy napój dzieli się na dwie odnogi: pochodne południowochińskiego "te" oraz pochodne północnochińskiego "cha" ("cza"). W rzeczywistości oba słowa określają dokładnie to samo, chodzi tylko o różnice dialektowe. Jednak to, w jaki sposób nazywa się herbatę w danym języku, mówi nam całkiem sporo o tym, skąd dany naród nabył kulturę jej picia.
Infografika poniżej w uproszczony sposób przedstawia nam tę zależność
źródło: comment_1639565948Dy18X5y4wJ1kVcwrNgZy50.jpg
PobierzJak na śniadaniu był mniejszy ruch, to się zgadaliśmy, że jakaś jej babcia czy prababcia była Polką. I że była w Polsce kiedyś (jeszcze za komuny) i że to co pamięta najbardziej, to że wszyscy ciągle pili herbatę.
Bardzo