Sytuacja z przedwczoraj. Jeden z wielu lotów KLM do Amsterdamu. Wszystko jak po maśle, samolot załadowany, boarding trwa. Samolotem tym jednak leciała dwójka kumpli o cerze nieco ciemniejszej, jednak wciąż raczej rdzennych (że tak powiem) europejczyków. Jeden z nich pierwszy raz w życiu leciał samolotem. Pietra miał sporego, to też kolega go pocieszał i instruował co ma robić. Jedną z rzeczy o które go poprosił to włączenie telefonu w tryb samolotowy, kiedy będą się szykować do startu. Chłopak jasne, wszystko zrozumiał. stres dalej go zżerał no i biedak nie wyglądał dobrze, co wcale nie poprawiło jego późniejszej sytuacji.
Do sedna. Pech chciał, że chłopaki miały miejsca oddalone o 3 rzędy siedzeń od siebie, więc nerwus nie wiedział dokładnie kiedy powinien włączyć tryb samolotowy. Samolot kończył właśnie boarding, a chłopak unosząc rękę z telefonem nad głowę krzyczy na cały samolot do swojego kolegi: -Should I do it now?! Możecie sobie tylko wyobrazić przerażenie pasażerów w tym momencie. Ciemny koleś w samolocie, spocny ze strachu, drący ryja z telefonem w łapie.
Do biura przychodzi codziennie facet z wegańskim, bezglutenowym, non-GMO, wyjałowionym z normalnie przyswajalnego białka jedzeniem. To teraz modne, wiecie o co chodzi. Myślałem, że flaczki sojowe wygrały wszystko, ale dzisiejsze danie dnia mnie zabiło.
- Dzień dobry, czy coś dla Państwa? - pyta Pan z jedzeniem. - A co jest? - pyta kolega. - Ryba po grecku... znaczy się BAKŁAŻAN robiony na rybę po grecku.
@6c6f67696e: Uuuu, mnie taka słodkawa nie smakuje, dla mnie tylko z cebulką. Polecam króliczą - delikatna niczym futerko tego uszatego stwora ( ͡°͜ʖ͡°)
źródło: comment_3prk7i1SVFXEbYHllmTIoC0RxRzkKgWz.jpg
Pobierz