Czołem Mireczki i Mirabelki, za mną trzeci tydzień przedzierania się przez Japonię I wreszcie widać konkretny postęp na mapie(⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■). W trzecim tygodniu udało się wykręcić 850km i znacząco przybliżyć do celu.
Tydzień zaczynałem w zimnie Alp japońskich, w chacie na opuszczonym kempingu, ale wystarczyło zjechać w doliny to i słońce wyszło i życie stało się jakieś łatwiejsze. Jeszcze łatwiejsze stało się jak zobaczyłem po raz pierwszy Fuji.
Tydzień zaczynałem w zimnie Alp japońskich, w chacie na opuszczonym kempingu, ale wystarczyło zjechać w doliny to i słońce wyszło i życie stało się jakieś łatwiejsze. Jeszcze łatwiejsze stało się jak zobaczyłem po raz pierwszy Fuji.












Ojej ależ mi jej żal. To jej praca.