No dobra. To mamy pierwsze realnie dobre wieści.
Wczoraj TYDZIEŃ DO TYGODNIA (tak jak zawsze analizuję) zamiast wzrostu mieliśmy spadek i to o 16%.
Dzisiaj mamy TYDZIEŃ DO TYGODNIA spadek o 11%. To są naprawdę dobre wieści, bo nie mówimy o wypłaszczeniu, mówimy o ZNACZĄCO mniejszej ilości przypadków względem poprzedniego tygodnia.
WAŻNE! Gdybyśmy mieli takie same procentowo przyrosty jak w zeszłym tygodniu mielibyśmy dziś 33920 przypadków a mamy 24051. A to solidnie może napawać optymizmie,
Wczoraj TYDZIEŃ DO TYGODNIA (tak jak zawsze analizuję) zamiast wzrostu mieliśmy spadek i to o 16%.
Dzisiaj mamy TYDZIEŃ DO TYGODNIA spadek o 11%. To są naprawdę dobre wieści, bo nie mówimy o wypłaszczeniu, mówimy o ZNACZĄCO mniejszej ilości przypadków względem poprzedniego tygodnia.
WAŻNE! Gdybyśmy mieli takie same procentowo przyrosty jak w zeszłym tygodniu mielibyśmy dziś 33920 przypadków a mamy 24051. A to solidnie może napawać optymizmie,



Po pierwsze ilość testów NIE JEST sterowana przez rząd, bo to nie rząd zleca badania, a lekarze rodzinni i szpitale. Zatem gdzie tkwi problem?
1. Ludzie nie robią sobie testów - mają ewidentne objawy, a nawet dość ciężki przebieg, ale nie idą do lekarza (sam znam takie przypadki).
2. Olbrzymie trudności z dostaniem się do lekarz
Popatrz. Masz chorego na koronkę. Jakie mogą być wersje?
A) fałszywie pozytywny wynik
B) bezobjawowy
C)