Ona uważa, że jestem śmieszny gdy piszę tak do kogoś na pożegnanie. Albo gdy się o coś kogoś pytam, kończę rozmowę, często pisze ,,pa,, - jakieś dziwne przezwyczajenie, a ona mówi, że dzięki temu jestem dla nich miły i pokazuje że się nimi interesuje i najlpiej jakbym urywał rozmowę. (Najlepiej jakbym nie miał żadnych koleżanek)
Ona uważa że to ja obraża,






Większe zakupy, wyjazdy z dzieckiem do lekarza, wyjazdy pod i za miasto. Załatwianie tego wszystkiego bez własnego samochodu to zwyczajna udręka. Korzystanie z komunikacji miejskiej? Niekończące się pasmo nerwów - spóźnienia, koczowanie ma przystankach, często przemieszczanie się w gigantycznym tłoku, jak zwierzęta, obcowanie z elementem społecznym.
Eh...I żadne taksówki ani carsharingi nie zastąpią