Ostatnio popularnym tematem stało się zjawisko freebleeding, zwłaszcza za granicą. Kobiety wyznające tę zasadę nie noszą tamponów/podpasek/innych "pochłaniaczy" krwi miesięcznej, pozwalając krwi swobodnie ściekać po nogach oraz plamić ubrania. Kompletnie nie widzę w tym sensu. Niby ekologia, ale można kupić kubeczek menstruacyjny i jest ekologiczne, ale też higienicznie. Poza tym dopranie poplamionych krwią ubrań i pościeli to zużycie sporej ilości wody i chemii, zwykle jedno normalne pranie nie wystarcza. Pomijając fakt brudzenia
@puchaty_lis: Spoko. Jeśli im się podoba to zapraszam. Mogą też chodzić bez ubrań po ulicy lub srać do koszy na śmieci. Tylko niech się nie ździwią, że będą wykluczone ze społeczeństwa i wytykane palcami. Ich babcie by się dały pociąć za tampony i ogólną dostępność środków higieny intymnej, które ich wnuczki mają dzisiaj, a te będą w imię walki z patriarchatem zwyczajnie obrzydliwe. Znam jedną taką naturalną. Dredy, fascynacja plemionami,
@Kismeth Bo taka prawda że kobiety już mają równe prawa, ale że feminiski i skrajne lewactwo nie chce się przyznać do tego że ma zbyt wygodne życie to tworzą te swoje manspreating i mansplaining aby wytworzyć iluzję że dalej kobiety są w takiej samej pozycji co kilkadziesiąt lat temu.
@Konkaki: No właśnie, mam kolegę katolika, któremu nie podobają się te wszystkie marsze i procesje i uważa, że najlepiej gdyby się nie afiszowali ( ͡°͜ʖ͡°)
@wstawajzs: tutaj powinno się zakończyć xD