Obudziłem się później niż zwykle bo o piątej. Kolor namiotu wyraźnie pokazywał, że jest pochmurno. Ważne, że nie padało. Przeleżałem godzinę i zacząłem się pakować. Ruszyłem, kierując się do Askersund, o siódmej dwadzieścia jeden.
Podjąłem walkę z nierówno ułożonymi oponami przez które jechało się trochę jak na koniu. Upuściłem trochę powietrza by przejechać kawałek i dać im się ułożyć. Upuściłem za dużo przez co felga uszczypnęła dętkę w dwóch
Kurde a może rzucić to wszystko i wrócić do domu? Na kazdy dzień słoneczny przypada kilka deszczowych. Daję radę jechać w takich warunkach ale ciężko cokolwiek zwiedzić i zaczynam myśleć nad sensem kręcenia kilometrów w takich warunkach. Ta podróż dała mi już wiele chwil których nie zapomne ale w dni tak deszczowe jak dziś lapie mnie kryzys. Chciałem dojechać do Sztokholmu, tam zatrzymać się u koleżanki na chwilę i ruszyć dalej na
@Patrick_Rowerovsky: Może to tylko chwilowy kryzys i jak wrócisz, to zaczniesz żałować, że jednak nie zostałeś? Może przeczekaj jeszcze z dzień-2 i wtedy podejmij decyzję? Wczoraj zacząłem obserwować twój tag, a dzisiaj pomysł, żeby rezygnować ( ͡°͜ʖ͡°)
@Patrick_Rowerovsky: Najgorsze chyba za tobą jak patrze na pogodę na tydzień do przodu więc może warto. Takie lato w całej Europie chyba akurat w tym roku. Mi się kiedyś na rowerowej wyprawie (wielka trasa w kształcie 8 na wyspie Öland) trafiło się ponad 10 dni mega upałów i to momentami takich że było po 43 stopnie :D Tak źle i tak niedobrze ;)
Gdy obudziłem się o czwartej a deszcz zgodnie z prognozą nie padał, bardzo się ucieszyłem. Liczyłem na czyste niebo i promienie Słońca w których moglibyśmy wysuszyć ubrania i namiot. Czekałem na to nieco ponad godzinę. Chwilę po piątej było już słonecznie ale to niewiele dało bo namiot był w cieniu a o tej porze nie miałem ochoty wychodzić i przenosić wszystkiego do suszenia. Tym bardziej, że mój kolega o
Obudziłem się o czwartej i usłyszałem, że pada. Wiedząc, że nie uda się szybko złożyć namiotu poszedłem dalej spać. Bartek z resztą nie budzi się o czwartej więc tym bardziej skłoniło mnie do dalszego snu.
Gdy obudziłem się dwie godziny później było sucho ale Bartek nadal spał. Mnie ponownie zasnąć się nie udało. Po trzech godzinach gdy nawiązałem z kolegą kontakt ten mówi, że pada deszcz. Obijające o siebie
@szumix @Uapaczczcz Mirki a moglibyście dodać tag rowerovsky do obserwowanych? Ciężko mi na telefonie z namiotu, często przy słabym zasięgu poogarniać te wszystkie czynności. Zapraszam też na fb gdzie jest więcej zdjęć. Link w profilu. Trzymajcie się tam :)
Ostatnie dwa dni spędziłem w domku. Opuścić go i ruszyć dalszą podróż po Szwecji chciałem wczoraj ale gdy obudziłem się o czwartej padał deszcz. Zerknąłem do aplikacji sprawdzić jakiej wielkości jest chmura. Ta sięgała prawie pod Francję więc wiedziałem, że padać będzie cały dzień. Odłożyłem telefon, przekręciłem się na drugi bok i zasnąłem.
Ten dodatkowy dzień bardzo mi się przydał. Na spokojnie zmieniłem opony na nowe, wykroiłem sobie pudełko
Noc była zimna. Trochę zmarzłem. Byłoby o wiele gorzej gdyby nie drewniana wiata która osłaniała od ruchów powietrza i wilgoci.
Wejście do niej było skierowane na wschód dzięki czemu, namiot szybko się nagrzał od porannego mocnego słońca. Nie planowaliśmy przejechać długiego dystansu, dzień mieliśmy zakończyć w domku więc zupełnie nie spieszyliśmy się z pakowaniem.
Facebook zabkokował moje konto :) Chyba ktoś zgłosił za nazwe profilu niebędącą moim prawdziwym imieniem i nazwiskiem. Od dziś będę wrzucać opisy dnia tylko na wykop. Po powrocie zrobię galerię na flickr gdzie zamieszczę zdjęcia.
@geuze: Nie tym razem, napisałem na maila do jakiejś tam wyzej postawionej i nie pisała jak bot ale i tak sie upierała ze takie są zasady i ona nic nie może
Wczoraj przed północą umówiliśmy się z @Bartosh, że wstajemy o ósmej, jemy śniadanie, pakujemy sakwy i o dziesiątej ruszamy do Geteborga by następnego dnia wrócić przez Borås. Bartek wyszedł z pokoju o szóstej (BARTEK WYSZEDŁ Z POKOJU O SZÓSTEJ!) na co przypomniałem, że umówiliśmy się na ósmą. Poszedł spać.
Gdy jedliśmy śniadanie i snuliśmy plany o zwiedzaniu Geteborga, żona Bartka wykazała, że jest lepsza z matmy od
Działo się tyle, że nie wiem jak to opisać. W głowie kipi od wrażeń. Dojechaliśmy do Trollhättan po którym chciałem zrobic szybką objazdówkę i około południa ruszyć w drogę powrotną do Borgsteny. Natrafialiśmy jednak na tyle widoków, działających i niedziałających obiektów przemysłowych, budowli kolejowych i wodnych, że podążanie ich śladami i rozwiązywanie zagadek technicznych przedłużyło naszą wizytę do godziny osiemnastej. Dojechanie do oddalonego o dwa kilometry sklepu spożywczego zajęło trzy
Wczoraj niczego nie napisałem. Głównie dla tego, że dzień trzydziesty ósmy wyglądał tak samo jak trzydziesty siódmy. Do wieczora jadłem i spałem a potem poszedłem na spacer po pastwiskach. Ostatni tydzień to głównie odpoczynek. Trochę już za długi ale tak dobrze mi w tym domku, że ciężko mi go opuścić.
Opis pastwisk i kilku ciekawych informacji od zaprzyjaźnionego hodowcy na temat krów to temat o którym napiszę kilka słów
Dziś oglądałem owce. Potem Bartosh zabrał mnie do Alingsås na plac zabaw. Byłem też na starym mieście i dworcu kolejowym.
Powrót na rower chyba jeszcze w tym tygodniu. Troche bólu w kolanach jeszcze czuję ale od rana rozciągam i jest znacznie lepiej. W ogóle brak rutyny codziennego rozciągania nóg był błędem. W zeszłorocznej podróży codziennie dokladnie się rozciągałem. Od teraz będę się pilnować.
@Patrick_Rowerovsky: To żółte to czujnik położenia przekładani. Masz rację. Szczotki mają chronić przed opadami śniegu i zawieruchami w odsłoniętej pozycji.
Prawie cały padało. Gdy przestało poszedłem na spacer i jadłem dzikie maliny. Powoli szykuję się do założenia sakw i wyruszenia w dalszą podróż. Powoli.
Czy da się wyszukiwać na mapie bez dostępu do internetu? W Szwecji jest sieć sklepów ICA i widzę, że wiele z nich jest opisanych na mapie. Chciałbym w wyszukiwaniu offline wpisać sobie ICA i mieć te punkty wyszczególnione na mapie.
Wczoraj po poludniu umowiłem się z @Bartosh, że dziś o dziesiątej znów idziemy na eksplorację szwedzkich singielków. Ruszyliśmy więc o jedenastej. Bartosh dzisiejszą eksplorację wziął sobie do serca. Po okolicznych wsiach krążą legendy, że ostatnio z tymi ścieżkami we wczesnym dewonie pełzały podgromady amonitów. Bartosh oczywiście widział tam PRZEJEZDNĄ DROGĘ. Od kamienistego i mocno zakorzenionego podjazdu, większy opór stawiały gałęzie drzew i krzaków przez które musiałem się
Przyzwyczaiłem się do kolorowych, głównie czerwonych, szwedzkich domków i porządku na podwórkach. Wczoraj odwiedziłem dwa loppisy. Loppis, czyli potoczne określenie "loppmarknad" to pchli targ. To było dla mnie odkrycie ciemnej strony tego kraju, mimo, że chwalę kupowanie rzeczy z drugiej i dalszej ręki.
Kupowanie rzeczy z drugiej ręki wpisuje się w szwedzką dbałość o naturę, co jak już napisałem chwalę. To czego nie rozumiem to chęć posiadania wielu z
Obudziłem się później niż zwykle bo o piątej. Kolor namiotu wyraźnie pokazywał, że jest pochmurno. Ważne, że nie padało. Przeleżałem godzinę i zacząłem się pakować. Ruszyłem, kierując się do Askersund, o siódmej dwadzieścia jeden.
Podjąłem walkę z nierówno ułożonymi oponami przez które jechało się trochę jak na koniu. Upuściłem trochę powietrza by przejechać kawałek i dać im się ułożyć. Upuściłem za dużo przez co felga uszczypnęła dętkę w dwóch
źródło: comment_1595996076RWd1gGNq71tFL4ixat8IbK.jpg
Pobierz