Dzień jedenasty. Zaczął się pobudką o piątej. Nie musiałem składać namiotu i pakować rzeczy. Wypiłem herbatę, zamocowałem sakwy do bagażnika i już chwilę po szóstej jechałem szutrówkami przez lasy augustowskie. Chciałem dojechać do Suwałk na śniadanie, pojeździć uliczkami i ruszyć dalej na północ do Gołdapii. Pierwszy czynny sklep na jaki trafiłem po dwóch godzinach jazdy był przed dworcem kolejowym. Napełniony kaloriami ruszyłem w miasto gdzie po przedarciu się przez warstwę wielkiej płyty
Patrick_Rowerovsky via Android





źródło: comment_1592853412eviS8zCgPmADi4pYQYbd3R.jpg
Pobierz