eh koledzy, psycha siada. siedzę w Niemczech w pracy przez agencje, przyjechałem na miesiąc, żeby trochę dorobić na studia i móc czasami odpuścić pracę w weekend. warunki? jakiś stary pensjonat rozdzielony na parę kawalerek, jest akceptowalnie. ludzie? przed 30 z tatuażami wszędzie gdzie człowiek może sobie wyobrazić. wszechobecny syf, butelki po piwie, wódce, wszystko. jutro pierwszy dzień w pracy, ponoć nie jest bardzo ciężko- magazyn, rozładunek/załadunek. najbliższy sklep 6km stąd, a że

Noroom












