@hansoloxd: ta zabawa straciła sens odkąd na nowym wykopie po zapulsowaniu jest po prostu kolejna liczba, nie ma tego dreszczyku emocji 'ile ludzi zdążyło kliknąć odkąd kliknęła 50 osoba' z góry wiesz że jesteś 51...
Dawno nic nie pisałem na temat terapii, pora to zmienić ( ͡°͜ʖ͡°)
A więc moja terapia się zakończyła. Miało to miejsce jakoś w lutym. Skoro się zakończyła, wypadałoby ją jakoś podsumować.
Ogólnie jestem bardzo zadowolony z terapii i z jej efektów. Wszystko się ułożyło, nawet lepiej niż się spodziewałem. Nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że to w jakim teraz jestem miejscu, zawdzięczam terapii i terapeucie, który okazał się
@eldoradek: Miło że zawołałeś. Cieszę się razem z tobą z pozytywnych efektów. Przypomniałeś mi też moje trudne sesje. Znajoma mówiła, że to sesje "miękkich nóg", bo człowiek był zupełnie oszołomiony swoją reakcją i też miałem dłuższe momenty zanim przekręciłem kluczyk w stacyjce i odzyskałem jako taką równowagę. Terapeuci mają swoje sztuczki i potrafią zadać właściwe pytanie we właściwym momencie:) Dużo serdeczności dla ciebie i różowej(。◕‿‿◕
To już będzie rok jak chodzę na terapię. Efekty opisywałem już wcześniej i wszystko jest nadal aktualne. Jednak teraz osiągnąłem swojego rodzaju kamień milowy.
Terapeuta zaczął mówić o końcu terapii, o czym też już myślałem. Przez ostatnie kilka sesji nie miałem za bardzo o czym mu opowiadać. Jak przychodziłem to czułem się bardzo dobrze, spokojnie, no i mówiłem mu o
@eldoradek: Dobrze czytać taką relację. Brzmi jak porządna praca przy pomocy specjalisty. Tak bardzo odstaje od całego zalewu wpisów i komentarzy demonizujących terapię, ale i nieszczęśników, wpadających na terapeutów z otchłani januszostwa.
Powodzenia. To ujmujące, jak bardzo widać, jak spore znaczenie miała ta zmiana, a prawie że na równi - jej realność.
Już dobre 7 miesięcy chodzę na terapię i w związku z tym zacząłem się zastanawiać jakie zmiany we mnie zaszły, a zaszły i to spore.
Pierwsza rzecz jaką zauważyłem to zmiana myślenia na temat emocji i ich wyrażania. Wcześniej uważałem, że wyrażanie swoich emocji jest nieistotne, albo wręcz nie ma sensu. Liczyły się tylko logiczne argumenty. Skutkowało to podejściem, że to co czuję nie jest ważne. Do tego stopnia, że było dla
@upadlatruskawa: nie napisał, że czuje się najważniejszy na świecie tylko, że swoje uczucia ma stawiać na pierwszym miejscu, napisał przecież ze miał problem z asertywnością
@eldoradek: nie słuchaj tych dzbanów, gratki! ja miałam bardzo podobnie i też trudno mi było definiować i wyrażać swoje emocje, bo wcześniej często były ignorowane i byłam tak gaslightowana, że czasem to wręcz miałam poczucie winy, że jest mi przykro. chore w sumie
źródło: palec
Pobierz