48 981,61 - 1,47 - 10,00 = 48 970,14
Dycha zdliczona, nie wiem skąd Garmin miał tę pogodę na mapce, ale było ponad 25°C przez cały bieg. Bieg na 3 rundy po 3,3km. Na pierwszej trzymałem planowane tempo poniżej 4:45, ale upał był tak okrutny, że trzeba było zwolnić, żeby dobiec. Ostatecznie plan minimum, czyli złamanie 48:00 się udał. Tym samym skompletowane w sezonie wiosennym życiówki na piątkę, dychę i
Dycha zdliczona, nie wiem skąd Garmin miał tę pogodę na mapce, ale było ponad 25°C przez cały bieg. Bieg na 3 rundy po 3,3km. Na pierwszej trzymałem planowane tempo poniżej 4:45, ale upał był tak okrutny, że trzeba było zwolnić, żeby dobiec. Ostatecznie plan minimum, czyli złamanie 48:00 się udał. Tym samym skompletowane w sezonie wiosennym życiówki na piątkę, dychę i




Po 3 dniach odpoczynku, nogi już zaczęły dziwnie swędzieć i jakiś głos z tyłu głowy nie dawał spokoju, więc trzeba było się kawałek przelecieć. Jednak sobotnia dycha w upale dała solidnie w kość. Bieg spokojny, tętno w normie, ale mięśnie jeszcze sztywne. Wniosek jest tylko jeden, odpoczynek nie zadziałał, czyli trzeba to rozbiegać (╭☞σ ͜ʖσ)╭☞
#sztafeta
źródło: Screenshot_20260527-184742_1
Pobierz