Chłop dostał w piątek błogosławieństwo od żony, żeby zamknąć się w weekend w piwnicy z EA poe2 no i 20h rozgrywki nabite. Rezultat to 27 lvl wojo i końcówka drugiego aktu. Niby dość wolno, ale mi nie dłużyło się ani trochę. A nawet specjalnie kilkukrotnie, gdy dochodziłem do bossa, to zaczynałem mapkę jeszcze raz, żeby przed pierwszym starciem dokręcić level i eq. Gra na pewno nie sprzyja rushowaniu do endgame'u, ale dla

Fattek
















