W 1977 do pierwszej klasy (samodzielnie gdzieś od połowy roku szkolnego) popylałem 4 przystanki autobusem. Najpierw musiałem do niego dojść ca. dwa kilometry, bo to było nowe osiedle na skraju Warszawy. Samochodów było rzecz jasna ułamek tego co dziś ale jak sobie przypomnę ilość „atrakcji”, które nam przygotowywano do zabawy (szczególnie na drogę powrotną, tą z kolegami) to czasami się zastanawiam jak to możliwe, że przeżyłem. No ale teraz? Kto teraz zostawi
Gównarzeria czeka na wojnę bo nudno na wykopie Prawda jest taka, że gdyby to tego doszło to twoją matkę i siostrę zgwałci obleśny pijany rusek, ojciec zginie na froncie a ty jak będziesz mieć szczęście to cię przygarnie jakaś rodzinka na wsi której nie ma na mapach i będziesz żreć gruz. Dzieci bez wyobraźni popijają sobie herbatke w piżamie piszą o rzeczach, które żaden wojenny film nie odda w rzeczywistosci. Makabra
Justyna Steczkowska jest większym fenomenem muzycznym niż Norbi. Norbeusz ma jedną popularną piosenkę dzięki której jest znany. Steczkowska nie ma żadnej piosenki a jest znana xD
@vincivinci: Na zdjęciu osobnik z połowy lat 80-tych więc jako stary boomer powiem Ci: tak samo jak teraz tylko muzyka i fryzurki inne. Na szkolnej potańcówce jeszcze ciało pedagogiczne pilnowało cnót i trzeźwości ale już na komercyjnych dyskotekach kabiny bywały pozajmowane a kawalerowie silnie pod wpływem dostępnych otumaniaczy. Wiem z pierwszej ręki, że największym powodzeniem cieszyła się kanciapa ochroniarzy bo julki bez hajsu zawsze radziły sobie w ten sam sposób.
@windows95: weź tych fikołków nie uskuteczniaj. „Potocznie często” ale chyba na wykopie, w rzeczywistości nikt go tak nie nazywa. Zawsze się mówi „na Banacha”.
Chciałem zaprosić do dyskusji na temat samodzielnego chodzenia do szkoły dzieci.
Dla namalowania tła przedstawię swoją sytuację. Mieszkam w średniej wielkości mieści, szkołę widzę z okna mieszkania. Żona pracuje zdalnie z domu.
Zacząłem