Próbowałam już z tysiąc razy wytłumaczyć, że dla mnie to ważne, ale niebieski szklanki po sobie nie umyje, prania sam z siebie nie zrobi, jak jest już wyprane, ale trzeba tylko powiesić to "ja nie widziałem", ogarnie podłogę tylko jak koledzy mają przyjść/ja się proszę od paru dni etc
Wiem, że brzmi to jak patologia, ale ja serio już nie mam siły tłumaczyć się i prosić. Jesteśmy razem już 3.5 roku, mieszkamy razem od ponad 2, a coraz więcej obowiązków przechodzi na mnie, bo "on nie ma czasu", z czasem jest coraz gorzej. Zakupy, gotowanie, utrzymanie domu, pies jest na mojej głowie. Ja też pracuję, ja też dojeżdżam (tyle, że mi codziennie schodzą 2h na dojazd autobusem, jemu 20 min autem....), a zakres obowiązków jednak inny, bo "on jest zmęczony, bo wstaje godzinę wcześniej niż ja".
Doradzcie proszę coś. Może jest inne wyjście niż wyprowadzka?



































Załączam też filmik instruktażowy:
https://www.youtube.com/watch?v=sBYXZTqDk8k