W Polsce coraz częściej słyszymy o przypadkach, w których instytucje państwa – policja, prokuratura, urzędy – zawodzą obywateli, ignorując sygnały alarmowe. Dopiero gdy dojdzie do tragedii, zaczynają działać, ale często zbyt późno. Ostatnie wydarzenia pokazują, że system prawny chroni przede wszystkim tych, którzy mają powiązania z władzą lub służbami, podczas gdy zwykli ludzie pozostają bez pomocy. Wysyp takich incydentów budzi pytanie: czy państwo prawa istnieje tylko na papierze?
Tragedia w Raculi: psy zagryzły człowieka, bo były policjant był bezkarny
W lesie niedaleko Zielonej Góry, w okolicach Raculi, 46-letni Marcin został śmiertelnie pogryziony przez trzy owczarki belgijskie, które uciekły z terenu strzelnicy. Mężczyzna zbierał grzyby, gdy psy zaatakowały – doznał ponad 50 ran szarpanych i gryzionych, a mimo natychmiastowej pomocy medycznej zmarł trzy dni później w szpitalu. Właściciel psów, były policjant, został zatrzymany, ale sprawa budzi kontrowersje. Mieszkańcy od lat alarmowali władze o problemach ze strzelnicą, ale ich skargi trafiały w próżnię.
– Walka ze strzelnicą trwała od lat. Szukaliśmy pomocy – mówi radny miejski z Zielonej Góry, Tomasz Sroczyński. Niewiele dało alarmowanie policji. Jak mówią okoliczni mieszkańcy, właściciel strzelnicy to były funkcjonariusz, a na terenie obiektu strzelali "wszyscy święci" – prawdopodobnie osoby z kręgów policyjnych i wpływowych. Prokuratura zleciła badania, ale dlaczego wcześniej nikt nie zareagował? Bo właściciel miał "ochronę" w służbach? To klasyczny przykład, jak powiązania z władzą zapewniają bezkarność, a zwykły obywatel płaci życiem.
Śmierć dziecka przez zaniedbanie urzędu: historia Kamila z Częstochowy
Podobny schemat widzimy w sprawie 8-letniego Kamila z Częstochowy, który w 2023 roku zmarł po wielomiesięcznych torturach zadanych przez ojczyma. Chłopiec był bity, głodzony, a nawet oparzony wrzątkiem. Rodzina zastępcza? Nie, to biologiczna matka i jej partner, a sygnały o przemocy docierały do opieki społecznej i szkoły. Nauczyciele zgłaszali siniaki, zaniedbanie, ale urząd miał "wszystko w dupie" – jak brutalnie, ale trafnie ujmują to oburzeni Polacy.
Prokuratura oskarżyła rodziców, ale gdzie była prewencja? Opieka społeczna odwiedzała rodzinę, ale nie podjęła zdecydowanych kroków. Po tragedii ministerstwo obiecywało reformy, ale czy coś się zmieniło? Kolejne raporty pokazują, że system ochrony dzieci jest dziurawy, a urzędnicy unikają odpowiedzialności. Państwo działa tylko wtedy, gdy media nagłośnią sprawę – ale dla Kamila było za późno.
Inne przykłady: policja i prokuratura chronią swoich
To nie pojedyncze incydenty. W ostatnim czasie mnożą się tragedie spowodowane zaniedbaniami służb. Na przykład w Warszawie policjant przypadkowo postrzelił kolegę podczas interwencji, co skończyło się śmiercią – a pytania o wyszkolenie i procedury pozostają bez odpowiedzi. Prokuratura umarza sprawy, jak w przypadku policjantki, której strzał zabił 24-letniego mężczyznę podczas interwencji domowej, ale śledztwo ciągnęło się latami bez rozliczenia błędów.
Jeszcze bardziej jaskrawym przykładem ochrony "swoich" jest sprawa syna posłanki PiS Iwony Arent. W czerwcu 2023 roku Michał A., 31-letni syn parlamentarzystki, wraz z Magdaleną T. brutalnie pobił byłą partnerkę w mieszkaniu w Olsztynie. Prokuratura zarzuca mu kopanie po głowie i całym ciele, plucie oraz uderzanie w głowę – czyny, za które grozi do trzech lat więzienia. Mimo to postępowanie sądowe ciągnie się od ponad dwóch lat, z wielokrotnymi odroczeniami spowodowanymi niestawiennictwem świadków i wnioskami obrony. Ostatnia rozprawa odbyła się 11 grudnia 2024 roku i została przesunięta na 5 marca 2025, a kolejna planowana jest na maj. Pokrzywdzona kobieta wielokrotnie nie stawiała się na wezwania, co dodatkowo spowalnia proces. Michał A. nie przyznaje się do winy, twierdząc, że agresję sprowokowały kwestie finansowe (rzekome okradzenie), a posłanka Arent konsekwentnie broni syna, minimalizując jego rolę – początkowo twierdziła, że "tylko szarpnął za włosy i opluł". Gdzie sprawiedliwość dla ofiary? Powiązania z elitą polityczną zdają się zapewniać bezkarność i przedłużanie sprawy, podczas gdy dla zwykłych obywateli procesy trwają wieki bez takiej taryfy ulgowej.
Te historie – od bezkarnego byłego policjanta po syna posłanki – pokazują system, w którym państwo interweniuje tylko, gdy chroni władzę lub jej bliskich.





Komentarze (31)
najlepsze
źródło: obraz
PobierzSzczują na fotoradary i policję, że daje mandaty. Szczują na ekologów protestujących przeciw niszczeniu środowiska. Szczują na urzędników, którzy wymagają odpowiednich dokumentów czy realizacji odpowiednich rzeczy.
Dom wariatów