Zawsze mnie zastanawiało czy takie życie preppersa nie jest smutne. Całe życie się przygotowujesz do jakiegoś potencjalnego (często fikcyjnego) zagrożenia, które nawet nie wiesz czy nadejdzie. Ciągłe życie w strachu. Wiadomo, że dobrze mieć jakiś plan B na życie ale niektórzy preppersi osiągają jakieś chore skrajności.
Tylko też nie wiem czy przetrwanie za wszelką cenę w rozdupczonym świecie i dobicie x lat więcej ma jakiś sens
@Linux_Zamiast_Windows: Dokładnie to. Załóżmy, że mam bunkier i przetrwałem atak nuklearny. Co teraz? Mam siedzieć x lat pod ziemią właściwie aż do starości czy wyjść na zewnątrz i próbować odbudować świat ze zgliszcz. Żadna opcja nie brzmi dobrze.
@Bonwerkz: @Linux_Zamiast_Windows: Ja wam powiem, że coś z wami nie tak. Po pierwsze niech taki prepprs się szykuje. Przynajmniej będzie miał wiedzę i doświadczenie by uczyć innych gdy zajedzie taka konieczność. Więc w związku z tym @Bonwerkz: do motyla nogi i jasnej ciasnej, czemu się tak rozklejasz czy smutne życie preppersa czy nie? Jest praca do wykonania. Cel ma być osiągnięty. Uczuciowy to możesz być przy
Komentarze (6)
najlepsze
@Linux_Zamiast_Windows: Dokładnie to. Załóżmy, że mam bunkier i przetrwałem atak nuklearny. Co teraz? Mam siedzieć x lat pod ziemią właściwie aż do starości czy wyjść na zewnątrz i próbować odbudować świat ze zgliszcz. Żadna opcja nie brzmi dobrze.
Po pierwsze niech taki prepprs się szykuje. Przynajmniej będzie miał wiedzę i doświadczenie by uczyć innych gdy zajedzie taka konieczność. Więc w związku z tym @Bonwerkz: do motyla nogi i jasnej ciasnej, czemu się tak rozklejasz czy smutne życie preppersa czy nie? Jest praca do wykonania. Cel ma być osiągnięty. Uczuciowy to możesz być przy