Yyy? Ale o co w ogóle chodzi? Nie podano powodu mandatu, więc brak jest wystarczających danych. Wykopujecie, bo dziewczyna ładna, a już sprawy merytoryczne gdzieś nikną tak?
A po przeczytaniu tego prostackiego zdania wybuchłem śmiechem. :)
Chciałbym też dodać swoją historię, krótką lecz jakże treściwą. Dawno temu była sobie kolei. Pewien młody królewicz postanowił z niej skorzystać. Wybrał brzydki i obskurny pociąg, po czym usiadł na swoim miejscu. Po chwili zorientował się, że coś jest nie tak. Otóż, miejsce które wybrał było wysmarowane gównem spod czyjejś podeszwy. Królewicz do tej pory nie wie kto jest
Regularnie korzystam w waszych usług od 2003 roku. Zawsze kupuję bilet, zawsze mam legitymację. Nie tracę nerwów, gdy do pociągu mam kilka minut, a do końca kolejki zostało mi spokojnie z kilkadziesiąt. Nie wykłocam się, gdy z dwudziestu kas, czynnych jest pięć i to tylko dwie, z których naprawdę mogę skorzystać. Nie upominam waszych zmierzłych kasjerek, kiedy akurat gdy podchodzę do okienka, muszą wypełnić jakieś ważne papiery. Nie bluzgam na prawo i lewo gdy w okolicach świąt i weekendów podstawiacie krótkie składy. Nie domagam się zwrotów za bilet, gdy ekspres do Warszawy przez dwie i pół godziny stoi w szczerym polu. Nie kradnę wam smietniczków, zasłon i map z korytarzy. Nie wyrzucam śmieci przez okno i nie palę w wc. Nie sikam podczas postojów. Jestem miła dla konduktorów i zawsze daję bilet włożony w legitymację, żeby było szybciej i sprawniej. Nie wożę bagaży o ponadprzeciętnych gabarytach i nie tarasuję przejścia. Nie piję piwa i nie kupuję go od sprzedawców piwa-piweczka. Nie siadam w przedziałach dla matki z dzieckiem (raz mi się to zdarzyło i to przez przypadek). Nie narzekam, gdy za oknem syberia, a wagon jest nieogrzewany. Nie ryję swoich inicjałów na szybie. Nie zamykam przedziału od środka. Nie zajmuję czterech miejsc, gdy chce mi się spać. Próbuję szukać samych pozytywów, gdy jadę nad morze przez większą część doby piętrową osobówką z nieszczelnymi szybami i bez miejsca na bagaże. Nie wrzeszczę, gdy drzwi w wagonie nie chcą się otworzyć i zamiast w Zabrzu wysiadam w Gliwicach. Nie żądam rozmowy z kierownikiem pociągu, gdy na moją miejscówkę sprzedano dwa bilety. Nie tracę zimnej krwi, gdy w wagonie oprócz mnie jedzie banda rezerwy. Nie denerwuje mnie, jak podstawiacie obskurny i śmierdzący pociąg, gdy w białej bluzce i w ukropie jadę na egzamin. Co więcej, ja was nawet lubię. Nie psioczę, nie wyzywam, nie przeklinam. I bronię was przed tymi co przed waszą nazwą wstawiają słowo na "ch".
A wy za to wszystko, za te lata cierpliwości i pokory wlepiacie mi mandat, odrzucacie moją reklamację napisaną w pocie czoła i łzach, a gdy się śpieszę nie podstawiacie w ogóle pociągu, tylko każecie mi czekać na pośpiech z tak dziwnymi miejscami, że jadę ze zdrętwiałym tyłkiem?
Komentarze (106)
najlepsze
Chodzi mi o komentarze pod jej blogiem.
Rozbawiło mnie to bo dzisiaj sikałem. :)
A po przeczytaniu tego prostackiego zdania wybuchłem śmiechem. :)
Chciałbym też dodać swoją historię, krótką lecz jakże treściwą. Dawno temu była sobie kolei. Pewien młody królewicz postanowił z niej skorzystać. Wybrał brzydki i obskurny pociąg, po czym usiadł na swoim miejscu. Po chwili zorientował się, że coś jest nie tak. Otóż, miejsce które wybrał było wysmarowane gównem spod czyjejś podeszwy. Królewicz do tej pory nie wie kto jest
Regularnie korzystam w waszych usług od 2003 roku. Zawsze kupuję bilet, zawsze mam legitymację. Nie tracę nerwów, gdy do pociągu mam kilka minut, a do końca kolejki zostało mi spokojnie z kilkadziesiąt. Nie wykłocam się, gdy z dwudziestu kas, czynnych jest pięć i to tylko dwie, z których naprawdę mogę skorzystać. Nie upominam waszych zmierzłych kasjerek, kiedy akurat gdy podchodzę do okienka, muszą wypełnić jakieś ważne papiery. Nie bluzgam na prawo i lewo gdy w okolicach świąt i weekendów podstawiacie krótkie składy. Nie domagam się zwrotów za bilet, gdy ekspres do Warszawy przez dwie i pół godziny stoi w szczerym polu. Nie kradnę wam smietniczków, zasłon i map z korytarzy. Nie wyrzucam śmieci przez okno i nie palę w wc. Nie sikam podczas postojów. Jestem miła dla konduktorów i zawsze daję bilet włożony w legitymację, żeby było szybciej i sprawniej. Nie wożę bagaży o ponadprzeciętnych gabarytach i nie tarasuję przejścia. Nie piję piwa i nie kupuję go od sprzedawców piwa-piweczka. Nie siadam w przedziałach dla matki z dzieckiem (raz mi się to zdarzyło i to przez przypadek). Nie narzekam, gdy za oknem syberia, a wagon jest nieogrzewany. Nie ryję swoich inicjałów na szybie. Nie zamykam przedziału od środka. Nie zajmuję czterech miejsc, gdy chce mi się spać. Próbuję szukać samych pozytywów, gdy jadę nad morze przez większą część doby piętrową osobówką z nieszczelnymi szybami i bez miejsca na bagaże. Nie wrzeszczę, gdy drzwi w wagonie nie chcą się otworzyć i zamiast w Zabrzu wysiadam w Gliwicach. Nie żądam rozmowy z kierownikiem pociągu, gdy na moją miejscówkę sprzedano dwa bilety. Nie tracę zimnej krwi, gdy w wagonie oprócz mnie jedzie banda rezerwy. Nie denerwuje mnie, jak podstawiacie obskurny i śmierdzący pociąg, gdy w białej bluzce i w ukropie jadę na egzamin. Co więcej, ja was nawet lubię. Nie psioczę, nie wyzywam, nie przeklinam. I bronię was przed tymi co przed waszą nazwą wstawiają słowo na "ch".
A wy za to wszystko, za te lata cierpliwości i pokory wlepiacie mi mandat, odrzucacie moją reklamację napisaną w pocie czoła i łzach, a gdy się śpieszę nie podstawiacie w ogóle pociągu, tylko każecie mi czekać na pośpiech z tak dziwnymi miejscami, że jadę ze zdrętwiałym tyłkiem?
Naprawdę,