Dlaczego w ogóle nie została poruszona kwestia praw autorskich?? Przecież to jest jedna z istot sprawy! Często z tego powodu jedna książka (czy płyta) kosztuje 15zł, a druga złotych 70.
może nie do końca autorskich jako takich ;) . Takiego wertera wydać może każdy. Jest go więc dużo na rynku i często po prostu zalega więc pośrednicy chcą się go pozbyć. W przypadku książki (i nie tylko) nadal objętej prawami autorskimi wydawnictwo musi podpisać odpowiednią umowę. Taka umowa obejmuje zwykle więcej tytułów danego autora i gwarantuje wyłączność na danym rynku krajowym, taki "mały" monopol. Do tego w przypadku nowszych rzeczy działają częściowo
Dodam tylko od siebie, że w Polsce jest to wyjątkowo rozbujane, stąd ludzie zarabiając 1500zł wydają miesięcznie 3000zł, mieszkania, żywność, paliwo, energia. Chociażby taka energetyka kupuje po 15gr 1kwh a sprzedaje po 45gr gospodarstwom, a po 80 przedsiębiorstwom. Brak słów.
Ja czytam około 1.5 książki na miesiąc (takich w miarę grubych, po 500-600 stron) - jakieś 1.5-2h dziennie (zazwyczaj bez weekendów). Wydatek około 70-80zł/m-c.
Dużo nie zarabiam, ale taka kasa, za taką rozrywkę nie jest wcale ogromna. Teraz w przeciwieństwie do czasów opisywanych przez autora artykułu dostęp do opinii oraz recenzji na temat książki jest znacznie łatwiejszy, także kupując książkę, dużo nie ryzykuje. Zawsze można też sobie przeczytać kawałek np. w empiku (gdzie
Niestety monopol na sprzedawanie książek w Polsce jest. Z ust zaprzyjaźnionej pisarki słyszałem, że Empik dzierży około 80% polskiego rynku. Praktyki jakie stosują wobec pisarzy i wydawców są często nieuczciwe, lub wręcz siłowe. Empik to typowy monopolista, który dyktuje swoje warunki wszystkim: autorom, wydawcom, ...a nam dyktuje ceny.
Nie upieram sie ze to tylko wylacznie cena ksiazek, ale i cala polityka zwiazana z edukacja. Odnosnie bibliotek (zalezy jakie masz na mysli) - wezmy pod uwage biblioteki publiczne
Kiedys byla rejonizacja bibliotek, czyli jedna biblioteka na (o ile dobrze pamietam 25 km) - niech mnie ktos poprawi jak sie myle; migracja ludzi powoduje, ze albo zamyka sie bilbioteki albo otwiera tam gdzie nie bylo (szczerze o drugich przypadakch nie slyszalem). I
No niesety, autor wytknal bolesna prawde, szczerze mu wspolczuje doswiadczen. Swietna puenta: "Bo u nas tak jakoś zwykle bywa, że rozsądek spośród wszelkich towarów najrzadziej jest dostępny i najmniej poszukiwany."
na szczescie istnieja biblioteki, rapidshare, google oraz empiki :D
jak ktos chce to naprawde moze czytac, problem jest duzo glebszy - malo osob chce, wiekszosc woli siedziec na NK i ogladac Taniec z gwiazdami(czy co tam teraz leci w tv)
"Czy jest na to rada? Bardzo prosta. Jak wszystkie proste rady, rewolucyjna. Ale nie chcę jej tu wykładać(...)"
Heh, przeczytałem wątek i szybko pobiegłem do regału ok 50pozycji kupionych w tych "świńskich czasach" i mnie zamurowało jestem bogaty. Pozycje od 9pln do 80pln ale głównie przeważają te po 19,99 autorów mało znanych, 29,90 autorów popularnych oraz trzecia kategoria 49,90 autorzy uznani.
-Książki różne cienkie, grube, twarde i miękkie ale nie ma innego kryterium ceny jak nazwisko autora- nerw się rusza, rzut okiem i wiadomo 2-3 wydawnictwa na krzyż.
Pozwól, że sparafrazuję - "przeczytałam wątek i szybko pobiegłam do regału: około 3000 pozycji kupionych w tych poprzednich czasach, może ze 200-300 kupionych w Polsce, ciągu ostatnich 10 lat." -- to moja diagnoza naszego rodzimego rynku wydawniczego.
Masz rację co do tych nazwisk, niestety. W latach 90, kiedy kariera słynnego pisarza, Andrzeja S. nabierała rozpędu, za jego "Chrzest Ognia" zapłaciłam chyba z 16PLN. Parę dni temu oglądałam nowe wydanie w księgarni --
Komentarze (107)
najlepsze
Nie od dzisiaj producenci dostrzegli magię sieci, aby pozbyć się narzutu kanałów dystrybucji.
A podaj.net, a tzw. książki za 5zł, audio booki lub ebooki to wszystko już dawno jest. Kwestia chyba edukacji konsumenta.
Już nawet nie wspominam o tym, że ludzie potrafią godzinami chłonąć książki za free w takich miejscach jak bookbox cafe, empik itp.
Dodam tylko od siebie, że w Polsce jest to wyjątkowo rozbujane, stąd ludzie zarabiając 1500zł wydają miesięcznie 3000zł, mieszkania, żywność, paliwo, energia. Chociażby taka energetyka kupuje po 15gr 1kwh a sprzedaje po 45gr gospodarstwom, a po 80 przedsiębiorstwom. Brak słów.
Dużo nie zarabiam, ale taka kasa, za taką rozrywkę nie jest wcale ogromna. Teraz w przeciwieństwie do czasów opisywanych przez autora artykułu dostęp do opinii oraz recenzji na temat książki jest znacznie łatwiejszy, także kupując książkę, dużo nie ryzykuje. Zawsze można też sobie przeczytać kawałek np. w empiku (gdzie
Nie upieram sie ze to tylko wylacznie cena ksiazek, ale i cala polityka zwiazana z edukacja. Odnosnie bibliotek (zalezy jakie masz na mysli) - wezmy pod uwage biblioteki publiczne
Kiedys byla rejonizacja bibliotek, czyli jedna biblioteka na (o ile dobrze pamietam 25 km) - niech mnie ktos poprawi jak sie myle; migracja ludzi powoduje, ze albo zamyka sie bilbioteki albo otwiera tam gdzie nie bylo (szczerze o drugich przypadakch nie slyszalem). I
jak ktos chce to naprawde moze czytac, problem jest duzo glebszy - malo osob chce, wiekszosc woli siedziec na NK i ogladac Taniec z gwiazdami(czy co tam teraz leci w tv)
"Czy jest na to rada? Bardzo prosta. Jak wszystkie proste rady, rewolucyjna. Ale nie chcę jej tu wykładać(...)"
A
Grupa przyjaciół zastanawia się, jaki prezent kupić solenizantowi. Ktoś proponuje: może kupimy mu książkę...
Nie kupują, bo ktoś inny, lepiej poinformowany, krótko uzasdnia dlaczego jest to zły pomysł: on już jedną ma...
-Książki różne cienkie, grube, twarde i miękkie ale nie ma innego kryterium ceny jak nazwisko autora- nerw się rusza, rzut okiem i wiadomo 2-3 wydawnictwa na krzyż.
Wniosek wydawnictwa
Masz rację co do tych nazwisk, niestety. W latach 90, kiedy kariera słynnego pisarza, Andrzeja S. nabierała rozpędu, za jego "Chrzest Ognia" zapłaciłam chyba z 16PLN. Parę dni temu oglądałam nowe wydanie w księgarni --