Wpis z mikrobloga

@imyodda: u mnie w trochę późniejszej szkole jeden dziwak wyrzucał przez okno niepiszące flamastry. Nawet jak okno było zamknięte. Kto miał potem zajęcia i chciał pisać, musiał sobie chodzić i zbierać mazaki jak grzyby jakieś
@Strus: Bo to w końcu flamastry. Jak sobie poleżą i przemyślą kilka spraw, to okazuje się że każdą parą na zmianę da się pisać. Łatwiejsze to niż iść na portiernię po nowe, inaczej trzeba by zaopatrywać się przed każdymi zajęciami (to nielogiczne, ale nie pytaj. Tak po prostu jest)