Wpis z mikrobloga

@evo44: Bez klipu, ten kawałek jest tylko kolejnym numerem o ciężkim życiu w getcie ze śpiewanym refrenem, jakich wiele.

Jednak w połączeniu z montażem (i resztą kontekstu) wywołuje ciarki na plecach (jestem fanatycznym wielbicielem The Wire).
  • Odpowiedz
@japantown: Ta, wiem. Ale jak się w tekst wsłuchasz to idealnie pasuje do sytuacji Michaela. Mojej ulubionej postaci z The Wire. Miał ciężko, ale był facetem i zawsze robił co musi zrobić, no i miał dobre serce. W niektórych aspektach powiem Ci, że to wzór dla mnie.
  • Odpowiedz
@evo44: Właśnie dlatego mieszane uczucia.

Tristan Wilds i J. Cole to pewnie ziomki, nie mnie ich oceniać, ale gdyby to był ktoś z Polski - z buta dostaje naklejkę "wspina się po plecach innych".

Takie moje odczucia na szybko.

Oczywiście kawałek wyprodukowany perfekcyjnie, ale to już tam norma.
  • Odpowiedz
@japantown Znaczy wiesz, ten utwór nawet nie nazywa się "Michael", tylko ten klip ktoś tak nazwał. Oryginalnie nazywa się "Lil Ghetto Nigga". Więc jak go J Cole pisał to nawet pewnie nie myślał o The Wire.
  • Odpowiedz
@evo44: Ha, tu mnie masz. Nie znam twórczości J. Cola bo drażnią mnie trochę te refreny, rap się dla mnie zatrzymał trochę lat temu (powiedzmy). To taki amatorski klip? No to już nie mam mieszanych uczuć i z pełną świadomością daję plusa.

'Lil Ghetto Nigga', how sweet. Takich historii tam jest na pęczki, zwykle kończą się na cmentarzu co pewnie wiesz.
  • Odpowiedz