Aktywne Wpisy
aspk +85
Chciałem zakupić telefon na allegro a konkretnie iPhone 17e cena atrakcyjna ( ͡° ͜ʖ ͡°)aczkolwiek uprzedzony zawsze pytam się sprzedającego o numer imei i czy urządzenie nie zostało aby czasem zakupione u operatora gdyż często zdarza się, że blokują takie telefony po czasie za brak spłacania rat itp. Miły sprzedawca, odpowiada, że imei poda po zakupie xd kupiłem bo to allegro l(bezpiecznie/zwrócę itp) i pytam się ponownie o

calban +1





Słuchowisko: https://on.soundcloud.com/558GXmh1qPpeTKrRYw
Streszczenie ostatniego odcinka:
Kolejny dzień w kurniku: Walka z materią i własnym zmęczeniem. Film rozpoczyna się klasycznie – Janek budzi się w swoim "Druciaku" o 7 rano i od razu rusza do walki z pianką montażową przy drzwiach sauny. Autor z pasją godną Syzyfa usuwa nadmiar piany, chwaląc się postępami, choć jego entuzjazm miesza się z wyglądem "zombie", co sam przyznaje. Janek narzeka na zmęczenie po 10-godzinnej szychcie, ale jak przystało na człowieka czynu, motywację czerpie z historii 50-letniego mistrza armwrestlingu. W tle przewija się wątek kawy z kawiarki Bialetti ("Made in Italy"), którą Janek zachwyca się jakby odkrył ogień, co jest miłą odmianą od sypanej "plujki" na wyprawach.
Hydraulika ekstremalna i rura "jak rozlana benzyna". W połowie filmu następuje dramatyczna sekwencja spuszczania wody z instalacji w "Druciaku", by nie zamarzła przy zapowiadanych -6 stopniach. Janek z pietyzmem dmucha w rurki i celebruje każdą kroplę, która opuszcza system, używając do tego profesjonalnego sprzętu w postaci własnych płuc i kubeczka. Równie emocjonujący jest wątek wymiany rury kominowej w saunie. Poprzednia, z nierdzewki, po jednym paleniu wyglądała jak "rozlana benzyna", więc została wymieniona na potężną, czarną rurę o grubości 2mm, którą Janek prezentuje z dumą godną odkrywcy nowego pierwiastka. To moment, w którym estetyka w końcu wygrywa z oszczędnością (choć pewnie tylko dlatego, że to klientka płaciła).
Termy, Medowina i "Restauracja" w gaciach. Kulminacyjny punkt programu, zapowiadany clickbaitowym tytułem, następuje pod koniec. Janek udaje się na zasłużony odpoczynek do Orawic na Słowacji. Wizyta w "restauracji", gdzie można jeść w samych gaciach, ogranicza się do szybkiej przebitki na 11-procentowego portera i zapiekankę, która wygląda na taką, co pamięta czasy czechosłowackie. Janek zachwyca się możliwością picia piwa w kąpielówkach, co dla niego jest szczytem luksusu. Nie brakuje też wizyty u "Pani od Medowiny", gdzie Janek robi zapasy miodów pitnych i krówek, tłumacząc się, że zdrapana etykieta na kremie to nie oznaka starości produktu, lecz... no właśnie, Janek sam nie wie czego, ale zapewnia, że towar jest "git".
Podsumowanie: Bilans zysków i strat (głównie strat). Film kończy się filozoficznym wywodem o opłacalności budowania saun. Janek wylicza zużyte tarcze do cięcia i zgubione części do wyrzynarki, dochodząc do wniosku, że gdy idzie w stronę kasy, to "w życiu mu się nie układa". Mimo to planuje w przyszłym roku rozszerzyć działalność o budowę saun, co brzmi jak zapowiedź kolejnych sezonów serialu "Usterka" w wykonaniu jednoosobowym. Całość wieńczy nocleg na parkingu pod termami, bo przecież szkoda kasy na hotel, skoro w busie jest "ciepło" (czytaj: 5 stopni powyżej zera). Janek zasypia z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku, zregenerowany siarką i 11-procentowym piwem, gotowy na kolejne przygody w świecie tanich rozwiązań.