1. Generalnie jeśli firma zaczyna się "interesować" dopiero jak rzucisz papierami, to dla mnie jest red flag. Bo skoro teraz oferują ci awanse i podwyżki, to znaczy że już dawno temu mogli, tylko woleli cię dymać bez mydła tak długo jak się dało ( ͡°͜ʖ͡°) Zresztą równie dobrze mogą ściemniać, żeby przytrzymać cię jeszcze kilka miesięcy na "obietnicach", do czasu aż zrekrutują zastępstwo.
@mirko_anonim: kiedyś natrafiłam na mema, w którym był obrazek z gościem w pracy i podpisem "tutaj znajdą kogoś na twoje miejsce", a poniżej obrazek z tym samym gościem gościa z żoną i dzieckiem - "tutaj nie". Twojej żonie na pewno przyda się pomoc i pewnie chciałaby, żeby tak było. Pieniądze to nie wszystko, a brak czasu z najbliższymi nie zastąpią.
@mirko_anonim: Ja bym wybrał spokój i czas dla siebie, a nie poświęcenie życia dla jakiegoś gównianego korpo. Kto co lubi. Na grobie sobie później można napisać: "j-----m za darmo po godzinach"
@mirko_anonim pracujesz 12h, ale masz placone jak za 8h i ty co chcesz tam zostac? Stary ja tez cie chetnie zatrudnie, nawet studenci dzisiaj nie daja sie juz tak dymac
@mirko_anonim: nie, bo nie dymamy za darmo. To nie firma jest toksyczna tylko Ty jestes nieasertwyny. Twoje dedlajny? Ty masz deadline o 17 czy o ktorej
✨️ Autor wpisu (OP): Dzięki wielkie za odpowiedź. Potrzebowałem zeby ktoś potwierdził, ze ta sytuacja w której jestem nie jest normalna. Na pocieszenie powiem, ze moje odejście odbiło sie dużym echem w firmie i zmotywowało wiele osób do przemyslen na temat podejścia do pracy. Co najdziwniejsze, w firmie każdy wie, ze jest źle, każdy widzi problem w tym ile pracujemy, ale nikt nie odchodzi, każdy myśli ze zlapal Pana Boga za
@mirko_anonim: dokładnie to co Pandzia_art pisała; 10% to jest nic, zyskujesz 4h dziennie. Potencjalnie też nie wracasz po pracy jak zombie, jesteś bardziej w domu. Możesz nawet czasem żonę odciążyć by sobie wyszła z koleżankami odreagować raz w miesiącu czy coś. Po okresie próbnym pewnie mógłbyś negocjować te 10%...
Natomiast jeśli korpo gdzie pracujesz rzeczywiście "staje na głowie", daje 20% na papierze, plus nie tracisz okresu 3m wypowiedzenia, oraz
1. Generalnie jeśli firma zaczyna się "interesować" dopiero jak rzucisz papierami, to dla mnie jest red flag. Bo skoro teraz oferują ci awanse i podwyżki, to znaczy że już dawno temu mogli, tylko woleli cię dymać bez mydła tak długo jak się dało ( ͡° ͜ʖ ͡°) Zresztą równie dobrze mogą ściemniać, żeby przytrzymać cię jeszcze kilka miesięcy na "obietnicach", do czasu aż zrekrutują zastępstwo.
@mirko_anonim: nie, bo nie dymamy za darmo. To nie firma jest toksyczna tylko Ty jestes nieasertwyny. Twoje dedlajny? Ty masz deadline o 17 czy o ktorej
Natomiast jeśli korpo gdzie pracujesz rzeczywiście "staje na głowie", daje 20% na papierze, plus nie tracisz okresu 3m wypowiedzenia, oraz